|

3. Ewangelia w centrum

Co Bóg zrobił dla nas w Chrystusie

Są słowa, które z czasem mogą stać się tak znajome, że przestajemy słyszeć ich znaczenie. Jednym z takich słów jest Ewangelia.

Dla jednych Ewangelia to po prostu fragment czytany w kościele. Dla innych — nauczanie Jezusa o miłości, przebaczeniu i dobrym życiu. Jeszcze inni myślą o niej jako o chrześcijańskiej moralności: bądź uczciwy, pomagaj innym, nie krzywdź, przebaczaj, módl się, staraj się być lepszym człowiekiem.

To wszystko może brzmieć religijnie i wartościowo, ale nie jest jeszcze sednem Ewangelii.

  • Ewangelia nie jest najpierw poradą, jak poprawić swoje życie.
  • Nie jest religijną motywacją.
  • Nie jest programem duchowego samodoskonalenia.
  • Nie jest wezwaniem: postaraj się bardziej, a może Bóg będzie z ciebie zadowolony.

Ewangelia jest dobrą nowiną o tym, co Bóg zrobił dla grzeszników przez Jezusa Chrystusa. To bardzo ważna różnica.

  • Rada mówi: zrób coś.
  • Ewangelia mówi: coś zostało już uczynione.
  • Rada mówi: wejdź wyżej.
  • Ewangelia mówi: Chrystus zstąpił do ciebie, kiedy ty sam nie mogłeś dojść do Boga.
  • Rada mówi: popraw się.
  • Ewangelia mówi: jesteś grzesznikiem, ale Bóg przygotował ratunek w swoim Synu.

Dlatego chrześcijaństwo nie zaczyna się od pytania: co mam zrobić, żeby zasłużyć na Boga Zaczyna się od ogłoszenia: Bóg zrobił w Chrystusie to, czego człowiek nie mógł zrobić sam dla siebie.

Ewangelia według apostoła Pawła

Apostoł Paweł bardzo jasno streścił Ewangelię w Pierwszym Liście do Koryntian:

Chrystus umarł za nasze grzechy zgodnie z Pismem, został pogrzebany i zmartwychwstał trzeciego dnia zgodnie z Pismem (1 Kor 15:3-4).

To jest centrum chrześcijaństwa.

  • Nie ogólna duchowość.
  • Nie religijna tradycja.
  • Nie zbiór dobrych rad.
  • Nie moralna inspiracja.

Chrystus umarł za nasze grzechy. Został pogrzebany. Zmartwychwstał.

W tych kilku słowach mieści się cała nadzieja człowieka. Paweł nie mówi: najważniejsze jest to, że Jezus był dobrym przykładem. Nie mówi: najważniejsze jest to, że Jezus uczył miłości. Nie mówi nawet: najważniejsze jest to, że Jezus umarł jako męczennik za swoje przekonania.

Mówi coś znacznie głębszego: Chrystus umarł za nasze grzechy.

To znaczy, że krzyż nie był przypadkiem. Nie był tylko tragicznym końcem życia dobrego Nauczyciela. Nie był jedynie niesprawiedliwą egzekucją. Był miejscem, gdzie Syn Boży oddał życie jako ofiara za grzeszników.

A potem Paweł dodaje, że Chrystus zmartwychwstał. Ewangelia nie kończy się na grobie. Gdyby Jezus tylko umarł, moglibyśmy wspominać Go z szacunkiem, ale nie mielibyśmy zbawienia. Zmartwychwstanie pokazuje, że śmierć Jezusa naprawdę była zwycięstwem, a nie porażką. Krzyż i pusty grób należą do siebie.

  • Krzyż mówi: grzech został osądzony.
  • Pusty grób mówi: ofiara została przyjęta.
  • Krzyż mówi: Chrystus umarł za grzeszników.
  • Zmartwychwstanie mówi: Chrystus żyje jako Pan i Zbawiciel.

Dlaczego potrzebujemy dobrej nowiny?

Dobra nowina jest naprawdę dobra dopiero wtedy, gdy człowiek rozumie, przed czym został uratowany.

Wyobraź sobie człowieka, który siedzi spokojnie w pociągu. Czyta książkę, patrzy przez okno, nie spodziewa się niczego złego. Nagle ktoś podbiega i mówi: wysiadaj natychmiast, ten pociąg jedzie w stronę zerwanego mostu. Jeśli pasażer nie wierzy w niebezpieczeństwo, uzna to za przesadę albo panikę. Ale jeśli wiadomość jest prawdziwa, wtedy ostrzeżenie nie jest straszeniem. Jest ratunkiem.

Podobnie jest z Ewangelią.

Wielu ludzi nie rozumie, dlaczego potrzebuje zbawienia, ponieważ myśli o sobie zbyt łagodnie. Człowiek mówi: nie jestem idealny, ale przecież nie jestem najgorszy. Mam swoje słabości, ale kto ich nie ma? Popełniam błędy, ale staram się być dobrym człowiekiem. Nikogo nie zabiłem, nikogo specjalnie nie niszczę, żyję normalnie.

Takie myślenie wydaje się rozsądne, dopóki porównujemy się tylko z innymi ludźmi.

  • Zawsze znajdziemy kogoś gorszego.
  • Kogoś bardziej egoistycznego.
  • Kogoś bardziej zakłamanego.
  • Kogoś bardziej okrutnego.
  • Kogoś bardziej zepsutego.

Ale Biblia nie mierzy człowieka miarą innych grzeszników. Biblia stawia człowieka przed świętym Bogiem.

A wtedy problem okazuje się dużo głębszy.

Grzech to nie tylko kilka złych decyzji. To nie tylko moralne potknięcia. To nie tylko chwile słabości. Grzech jest buntem serca przeciwko Bogu. Jest życiem tak, jakby Bóg nie miał prawa do naszego życia. Jest stawianiem siebie w centrum. Jest odwróceniem się od Stwórcy i próbą życia po swojemu.

Człowiek może być uprzejmy, pracowity, rodzinny, inteligentny i lubiany, a jednocześnie żyć bez Boga. Może nie wyglądać na buntownika, a jednak w głębi serca mówić: moje życie należy do mnie.

Dlatego Ewangelia nie jest tylko odpowiedzią na ludzkie smutki. Jest odpowiedzią na największy problem człowieka: grzech, winę, duchową śmierć i oddzielenie od Boga.

Uratowani od duchowej śmierci

W Liście do Efezjan apostoł Paweł opisuje stan człowieka bez Chrystusa bardzo mocnymi słowami:

Byliście umarłymi na skutek waszych występków i grzechów (Ef 2:1).

To nie jest łagodna diagnoza.

Biblia nie mówi, że człowiek bez Chrystusa jest tylko trochę zagubiony. Nie mówi, że potrzebuje jedynie inspiracji, motywacji albo kilku religijnych wskazówek. Mówi, że jest duchowo martwy.

  • Martwy człowiek nie potrzebuje kosmetycznej poprawy.
  • Nie potrzebuje lepszego nastroju.
  • Nie potrzebuje tylko dobrych rad.

Potrzebuje życia.

To pokazuje, jak głęboki jest nasz problem. Człowiek może być żywy biologicznie, aktywny zawodowo, twórczy, emocjonalny, inteligentny i pełen planów, a jednocześnie pozostawać martwy duchowo. Może mieć kalendarz pełen spraw, ale serce oddalone od Boga. Może mieć dużo energii do swoich celów, ale nie mieć życia z Bogiem.

Można to porównać do telefonu, który wygląda bardzo nowocześnie. Ma świetny ekran, mocny procesor, piękny wygląd i mnóstwo funkcji. Ale jeśli jest całkowicie rozładowany i odłączony od źródła zasilania, nie spełnia swojego celu. Można go polerować, kupić mu nowe etui, podziwiać jego parametry, ale problem pozostaje ten sam: nie ma w nim życia, bo jest odłączony od źródła.

Człowiek został stworzony dla Boga. Jeśli żyje bez Boga, może robić wiele rzeczy, ale nie żyje tak, jak został stworzony, by żyć.

Dlatego zbawienie nie jest jedynie poprawą zachowania. Zbawienie jest przejściem ze śmierci do życia.

Uratowani od niewoli grzechu

Paweł pokazuje też, że człowiek bez Chrystusa nie jest tak wolny, jak mu się wydaje.

Współczesny świat bardzo mocno podkreśla wolność. Sam decyduję. Sam wybieram. Sam określam, kim jestem. Nikt nie będzie mi mówił, jak mam żyć.

Ale Biblia zadaje głębsze pytanie: czy naprawdę jesteś wolny, jeśli nie potrafisz przestać robić tego, co cię niszczy?

  • Można być niewolnikiem własnej pychy.
  • Można być niewolnikiem opinii innych ludzi.
  • Można być niewolnikiem gniewu, pożądania, chciwości, lęku, potrzeby kontroli, potrzeby uznania albo przyjemności.
  • Można mówić: robię, co chcę, a tak naprawdę robić to, czego nie umie się już zatrzymać.

Grzech często działa jak aplikacja, która obiecuje ułatwić życie, ale po cichu zaczyna śledzić każdy ruch, zabierać uwagę, sterować decyzjami i uzależniać od siebie. Na początku wygląda niewinnie. Daje poczucie kontroli. Ale z czasem okazuje się, że to nie człowiek jej używa — to ona zaczyna używać człowieka.

Tak działa grzech.

Na początku obiecuje wolność. Na końcu zakłada kajdany.

Chrystus przyszedł nie tylko po to, żeby przebaczyć winę, ale także po to, żeby wyzwolić człowieka z panowania grzechu. Ewangelia nie mówi: Bóg przebacza, więc możesz dalej żyć w niewoli. Ewangelia mówi: Chrystus umarł i zmartwychwstał, aby dać ci nowe życie pod Jego panowaniem.

Uratowani od Bożego gniewu

To jedna z najtrudniejszych prawd dla współczesnego człowieka, ale Biblia mówi o niej jasno: człowiek potrzebuje ratunku nie tylko od poczucia winy, pustki czy zniewolenia. Potrzebuje ratunku od sprawiedliwego sądu Boga.

Paweł pisze, że z natury byliśmy dziećmi gniewu.

Nie chodzi o to, że Bóg jest kapryśny, porywczy albo okrutny. Boży gniew nie jest wybuchem złego humoru. Boży gniew jest świętą i sprawiedliwą odpowiedzią Boga na grzech.

Gdyby Bóg był obojętny wobec zła, nie byłby dobry.

Gdyby Bóg patrzył spokojnie na krzywdę, pychę, kłamstwo, przemoc, egoizm, bluźnierstwo i bunt przeciwko Niemu, nie byłby sprawiedliwy.

Miłość Boga nie oznacza, że Bóg udaje, iż grzech nie istnieje. Świętość Boga nie pozwala Mu traktować zła jak drobiazgu.

Dlatego człowiek nie potrzebuje jedynie pocieszenia. Potrzebuje pojednania z Bogiem.

To trochę jak z człowiekiem, który ma poważny wyrok, ale próbuje pocieszać się tym, że sala sądowa jest daleko, a rozprawa nie odbywa się dzisiaj. Może przez jakiś czas nie myśleć o sprawie. Może zająć się codziennością. Może przekonywać siebie, że wszystko będzie dobrze. Ale problem nie znika, dopóki nie zostanie naprawdę rozwiązany.

Ewangelia mówi, że w Chrystusie Bóg naprawdę rozwiązał problem grzechu. Nie przez udawanie, że grzechu nie ma, ale przez krzyż.

Ale Bóg

Po opisie ludzkiej duchowej śmierci, niewoli i winy w Liście do Efezjan pojawiają się jedne z najpiękniejszych słów w całej Biblii:

Ale Bóg, będąc bogaty w miłosierdzie… (Ef 2:4).

To jest przełom.

  • Nie: ale człowiek się poprawił.
  • Nie: ale człowiek zebrał w sobie siły.
  • Nie: ale człowiek zasłużył.
  • Nie: ale człowiek znalazł w sobie duchowy potencjał.

Ale Bóg.

Zbawienie zaczyna się w Bogu. W Jego miłosierdziu. W Jego łasce. W Jego miłości. W Jego decyzji, aby ratować ludzi, którzy sami nie mogli się uratować.

To serce Ewangelii.

Wyobraź sobie człowieka uwięzionego w płonącym domu. Dym wypełnia pomieszczenia, drzwi są odcięte, okna za wysoko, siły słabną. W takiej sytuacji nie pomaga krzyczeć z zewnątrz: postaraj się bardziej, weź się w garść, znajdź w sobie moc. Ratunek polega na tym, że ktoś wchodzi w ogień, bierze człowieka na ramiona i wynosi go na zewnątrz.

Ewangelia nie mówi: uratuj sam siebie.

Ewangelia mówi: Chrystus przyszedł ratować tych, którzy giną.

Zbawieni z łaski, nie z uczynków

Paweł pisze:

Łaską bowiem jesteście zbawieni przez wiarę. A to pochodzi nie od was, lecz jest darem Boga (Ef 2:8).

To zdanie trzeba usłyszeć bardzo dokładnie.

Zbawienie jest z łaski.

  • Nie z zasług.
  • Nie z religijnego wysiłku.
  • Nie z porównywania się z gorszymi od siebie.
  • Nie z dobrych intencji.
  • Nie z tradycji rodzinnej.
  • Nie z tego, że ktoś był porządnym człowiekiem.
  • Nie z tego, że ktoś znał religijny język.

Zbawienie jest darem Boga.

To upokarza ludzką pychę, bo człowiek bardzo chciałby mieć choć mały udział w swoim zbawieniu. Chciałby powiedzieć: Bóg zrobił dużo, ale ja też coś dołożyłem. Bóg otworzył drzwi, ale ja zasłużyłem, żeby przez nie przejść. Bóg pomógł, ale ja byłem wystarczająco dobry, szczery, religijny albo moralny.

Ewangelia odbiera nam tę chlubę.

Nie jesteśmy współautorami naszego zbawienia. Jesteśmy odbiorcami łaski.

Wiara nie jest duchową walutą, którą płacimy Bogu. Wiara jest jak pusta ręka, która przyjmuje dar. Ręka nie tworzy daru. Nie zapracowała na niego. Nie sprawia, że dar staje się wartościowy. Po prostu przyjmuje to, co zostało dane.

Tak samo człowiek zostaje zbawiony przez wiarę nie dlatego, że wiara jest jego zasługą, ale dlatego, że przez wiarę przyjmuje Chrystusa.

Dobre uczynki jako owoc, nie fundament

Skoro zbawienie jest z łaski, ktoś może zapytać: czy w takim razie dobre życie nie ma znaczenia?

Ma ogromne znaczenie, ale trzeba umieścić je we właściwym miejscu.

Paweł pisze:

Jesteśmy bowiem Jego dziełem, stworzeni w Chrystusie Jezusie do dobrych czynów (Ef 2:10).

Dobre uczynki nie są fundamentem zbawienia. Są jego owocem.

Drzewo nie rodzi owoców po to, żeby stać się drzewem. Rodzi owoce, ponieważ jest żywe. Podobnie chrześcijanin nie czyni dobra po to, żeby dopiero zostać zbawionym. Czyni dobro, ponieważ Bóg dał mu nowe życie w Chrystusie.

To chroni nas przed dwoma błędami.

  • Pierwszy błąd to legalizm: myślenie, że Bóg przyjmie mnie dzięki moim uczynkom.
  • Drugi błąd to tanie traktowanie łaski: myślenie, że skoro zbawienie jest darmowe, mogę żyć po swojemu.

Ewangelia niszczy oba te błędy.

  • Mówi: nie zbawisz się swoimi uczynkami.
  • Ale mówi też: jeśli Chrystus cię zbawił, nie należysz już do siebie.

Łaska nie jest pozwoleniem na grzech. Łaska jest początkiem nowego życia.

Wiedzcie, co posiadacie

W Liście do Efezjan Paweł modli się o wierzących, aby naprawdę poznali, co otrzymali w Chrystusie. To ważne, bo chrześcijanin może posiadać ogromne duchowe bogactwo, a żyć tak, jakby miał tylko kilka drobnych monet w kieszeni.

Można to porównać do człowieka, który odziedziczył wielki dom, ale nadal śpi pod płotem, bo nikt mu nie powiedział, że dostał klucze. Albo do kogoś, kto ma na koncie ogromne środki, ale żyje w panice, jakby jutro miał umrzeć z głodu, bo nigdy nie sprawdził, co naprawdę zostało mu darowane.

Wielu wierzących żyje podobnie duchowo.

  • Wiedzą, że Bóg przebacza, ale żyją w ciągłym lęku.
  • Wiedzą, że Jezus zmartwychwstał, ale żyją tak, jakby przyszłość należała do śmierci.
  • Wiedzą, że są dziećmi Boga, ale zachowują się jak duchowi bezdomni.
  • Wiedzą, że Chrystus jest Panem, ale patrzą na świat tak, jakby zło miało ostatnie słowo.

Dlatego Paweł modli się, aby wierzący mieli oczy serca oświecone. Nie chodzi mu tylko o więcej informacji. Chodzi o głębokie duchowe zrozumienie: zobaczcie, kim jesteście w Chrystusie i co już w Nim posiadacie.

Mamy poznanie Boga

Pierwszym i największym darem Ewangelii nie są rzeczy, które Bóg daje obok siebie.

Największym darem Ewangelii jest sam Bóg.

Przez Chrystusa człowiek zostaje pojednany z Bogiem. Nie jest już obcy. Nie musi stać daleko. Nie musi chować się jak Adam w ogrodzie. Może przychodzić do Boga jako do Ojca.

  • To jest więcej niż religijna przynależność.
  • Więcej niż znajomość chrześcijańskich pojęć.
  • Więcej niż udział w spotkaniach.
  • Więcej niż moralna poprawa.

Zbawienie oznacza, że człowiek może znać Boga.

  • Może słuchać Jego Słowa.
  • Może przychodzić do Niego w modlitwie.
  • Może ufać Jego obietnicom.
  • Może żyć przed Nim w prawdzie.
  • Może wiedzieć, że nie należy już do ciemności, ale do Chrystusa.

To nie jest mały dodatek do życia. To jest centrum nowego życia.

Mamy nadzieję powołania

Paweł modli się także, aby wierzący poznali nadzieję, do której zostali wezwani.

Chrześcijańska nadzieja nie jest zwykłym optymizmem. Nie polega na mówieniu: jakoś to będzie. Nie jest zaklinaniem rzeczywistości ani udawaniem, że życie nie boli.

Chrześcijańska nadzieja opiera się na zmartwychwstaniu Jezusa.

Jeśli Chrystus zmartwychwstał, przyszłość wierzącego nie kończy się grobem. Cierpienie jest realne, ale nie jest ostateczne. Śmierć jest realna, ale została pokonana. Słabość jest realna, ale Bóg doprowadzi swoje dzieło do końca.

To zmienia sposób patrzenia na życie.

Człowiek bez nadziei żyje tak, jakby wszystko musiał zmieścić w kilku dziesięcioleciach. Musi zdążyć przeżyć, zdobyć, udowodnić, nasycić się, zabezpieczyć, zostawić ślad. Ale chrześcijanin nie żyje w panice, że jeśli czegoś nie zdobędzie tu i teraz, wszystko przepadnie.

Nasza przyszłość jest w rękach zmartwychwstałego Chrystusa.

Mamy dziedzictwo

Paweł mówi również o bogactwie chwały dziedzictwa świętych.

To nie znaczy, że chrześcijanin będzie miał zawsze wygodne życie. Biblia nie obiecuje nam ziemskiego luksusu, stałego zdrowia, sukcesu zawodowego ani braku problemów. Gdyby ktoś tak głosił Ewangelię, zamieniłby ją w fałszywą obietnicę doczesnego komfortu.

Dziedzictwo w Chrystusie jest głębsze.

  • Należymy do Boga.
  • Mamy przebaczenie.
  • Mamy obietnicę zmartwychwstania.
  • Mamy udział w przyszłości, którą Bóg przygotował dla swoich dzieci.
  • Mamy królestwo, którego ten świat nie może nam odebrać.

W tym życiu można stracić wiele. Zdrowie. Pieniądze. Pozycję. Dobre imię. Plany. Relacje. Bezpieczeństwo. Ale tego, co Bóg daje w Chrystusie, świat nie może ukraść.

W Chrystusie wierzący nie jest biedakiem czekającym na odrobinę Bożej życzliwości. Jest dziedzicem łaski.

Mamy moc Boga działającą w nas

Paweł modli się, aby wierzący poznali ogrom Bożej mocy wobec tych, którzy wierzą. I pokazuje, że jest to ta sama moc, przez którą Bóg wskrzesił Chrystusa z martwych.

To niezwykła prawda.

Chrześcijańskie życie nie polega na tym, że Bóg przebacza człowiekowi, a potem mówi: teraz radź sobie sam. Bóg nie tylko zaczyna dzieło zbawienia. On je prowadzi.

Ta moc nie oznacza, że wierzący zawsze będzie czuł się silny. Nie oznacza, że nie będzie zmagań, słabości, pokus, łez i upadków. Nie oznacza, że chrześcijanin staje się duchowo samowystarczalny.

Oznacza jednak, że nowe życie nie opiera się wyłącznie na ludzkiej determinacji.

Bóg naprawdę działa w swoich dzieciach.

  • Podnosi.
  • Przemienia.
  • Uczy posłuszeństwa.
  • Daje siłę do walki z grzechem.
  • Prowadzi przez cierpienie.
  • Podtrzymuje w wierze.

Czasem człowiek patrzy na siebie i myśli: nie dam rady się zmienić. Za długo tak żyłem. Zbyt wiele razy upadłem. Zbyt mocno to we mnie siedzi. Ale Ewangelia kieruje wzrok nie na naszą siłę, tylko na Chrystusa.

Ten, który powstał z martwych, ma moc podnosić także tych, którzy należą do Niego.

Chrystus ponad wszystkim

Paweł pokazuje, że Bóg wywyższył Chrystusa ponad wszelką władzę, zwierzchność, moc i panowanie. Jezus nie jest tylko osobistym pomocnikiem człowieka. Nie jest dodatkiem do lepszego życia. Nie jest religijnym doradcą.

Jezus jest Panem wszystkiego.

To bardzo ważne, bo współczesny człowiek często chciałby mieć Chrystusa jako kogoś, kto pomaga, pociesza i przebacza, ale nie jako Pana, który ma władzę nad całym życiem.

Ale Ewangelia nie daje nam takiego Chrystusa.

  • Chrystus, który zbawia, jest Chrystusem, który panuje.
  • Chrystus, który przebacza, jest Chrystusem, który ma prawo prowadzić.
  • Chrystus, który umarł za grzeszników, jest Chrystusem, przed którym zegnie się każde kolano.

To nie jest ciężar dla wierzącego. To jest pociecha. Jeśli Jezus jest ponad wszystkim, to zło nie ma ostatniego słowa. Grzech nie ma ostatniego słowa. Śmierć nie ma ostatniego słowa. Historia nie wymknęła się Bogu z rąk.

Ten, który nas zbawił, jest Panem całego wszechświata.

Ewangelia trzeba przyjąć osobiście

  • Można znać definicję Ewangelii i nie być zbawionym.
  • Można umieć powiedzieć, że Jezus umarł za grzechy i zmartwychwstał.
  • Można rozumieć naukę o łasce.
  • Można zgadzać się, że człowiek jest grzeszny.
  • Można nawet bronić prawdziwej doktryny przed błędami.

A jednak nigdy osobiście nie przyjść do Chrystusa.

To trochę jak z lekarstwem położonym na stole. Człowiek może przeczytać ulotkę, znać skład, rozumieć działanie, zgadzać się, że lekarstwo jest dobre, a nawet tłumaczyć innym, jak działa. Ale jeśli sam go nie przyjmie, nie skorzysta z jego działania.

Ewangelia nie wzywa nas tylko do uznania faktów. Wzywa nas do zaufania Chrystusowi.

  • Przyjąć Ewangelię to uznać prawdę o sobie: jestem grzesznikiem i nie mogę sam siebie zbawić.
  • Przyjąć Ewangelię to uznać prawdę o Jezusie: On umarł za grzechy, zmartwychwstał i jest jedynym Zbawicielem.
  • Przyjąć Ewangelię to odwrócić się od grzechu i złożyć ufność w Chrystusie.
  • Przyjąć Ewangelię to przestać opierać się na sobie, a oprzeć się na Nim.

Nie chodzi o wypowiedzenie religijnej formuły bez serca. Nie chodzi o chwilowe wzruszenie. Nie chodzi o dopisanie Jezusa do starego życia.

Chodzi o prawdziwe zaufanie Chrystusowi i oddanie Mu swojego życia.

Ewangelia trzeba przekazywać dalej

Paweł pisał, że przekazał to, co sam otrzymał. To również jest ważne.

Ewangelia nie jest prywatnym odkryciem, które możemy dowolnie zmieniać. Nie jest naszą własnością. Nie możemy jej dopasować do gustu epoki, wygładzić tak, żeby nikogo nie dotknęła, ani rozcieńczyć tak, żeby przestała mówić o grzechu, krzyżu, zmartwychwstaniu i łasce.

Otrzymaliśmy wiadomość, którą mamy przekazać dalej.

  • Nie po to, by wygrywać spory.
  • Nie po to, by udowadniać swoją wyższość.
  • Nie po to, by budować religijną markę.

Ale dlatego, że ludzie naprawdę potrzebują Chrystusa.

Jeśli ktoś zna drogę wyjścia z płonącego budynku, nie zatrzymuje tej informacji dla siebie. Jeśli ktoś wie, gdzie jest lekarstwo, nie milczy wobec chorego. Jeśli ktoś sam został uratowany, zaczyna rozumieć, że inni też potrzebują ratunku.

Ewangelia jest zbyt ważna, by zachować ją tylko dla siebie.

Trzeba ją jednak przekazywać z pokorą. Nie jak ktoś, kto patrzy z góry na innych, ale jak człowiek, który sam został ocalony z łaski.

Chrześcijanin nie głosi Ewangelii dlatego, że jest lepszy. Głosi ją dlatego, że Chrystus jest Zbawicielem.

Podsumowanie

  • Ewangelia jest dobrą nowiną o Jezusie Chrystusie, Synu Bożym, który umarł za nasze grzechy, został pogrzebany i zmartwychwstał trzeciego dnia.
  • Jest dobrą nowiną, ponieważ człowiek jest naprawdę zgubiony bez Boga: winny, duchowo martwy, zniewolony przez grzech i wystawiony na sprawiedliwy sąd.
  • Jest dobrą nowiną, ponieważ Bóg, bogaty w miłosierdzie, przyszedł z ratunkiem w Chrystusie.
  • Jest dobrą nowiną, ponieważ zbawienie nie jest nagrodą dla religijnych zwycięzców, ale darem łaski dla grzeszników, którzy wierzą w Jezusa.
  • Jest dobrą nowiną, ponieważ w Chrystusie wierzący otrzymuje przebaczenie, nowe życie, pojednanie z Bogiem, nadzieję, dziedzictwo i Bożą moc do przemiany.

Nie wystarczy jednak znać definicję Ewangelii.

Trzeba odpowiedzieć na nią osobiście.

  • Czy rozpoznajesz swój grzech przed Bogiem?
  • Czy widzisz, że sam siebie nie zbawisz?
  • Czy wierzysz, że Jezus Chrystus umarł za grzeszników i zmartwychwstał?
  • Czy chcesz przestać opierać się na sobie i zaufać Jemu?

Ewangelia nie mówi: uratuj sam siebie.

Ewangelia mówi: Chrystus przyszedł ratować grzeszników.

Do osobistego przeczytania w Biblii

1 Koryntian 15:1-11
Efezjan 2:1-10
Efezjan 1:15-23
Rzymian 3:21-26
Tytusa 3:3-7

Krótka modlitwa

Panie Boże, dziękuję za Ewangelię — dobrą nowinę o Jezusie Chrystusie. Przyznaję, że jestem grzesznikiem i nie mogę sam siebie zbawić. Dziękuję, że Jezus umarł za grzechy i zmartwychwstał, aby dać życie tym, którzy w Niego wierzą. Nie chcę opierać się na własnych zasługach, religijności ani dobrych uczynkach. Chcę zaufać Chrystusowi, przyjąć Twoją łaskę i żyć jako człowiek pojednany z Tobą. Pomóż mi coraz lepiej rozumieć, co otrzymałem w Chrystusie, i dzielić się tą dobrą nowiną z innymi. Amen.

Podobne wpisy