|

5. Komu będziesz służył?

Decyzja wiary, która porządkuje całe życie

Każde życie ma jakiś kierunek. Nawet wtedy, gdy człowiek mówi, że po prostu żyje z dnia na dzień, coś nim kieruje. Jakieś pragnienie, jakiś lęk, jakaś ambicja, jakaś wizja szczęścia, jakaś potrzeba uznania, bezpieczeństwa, kontroli albo wolności. Człowiek może nie nazywać tego wprost, ale jego decyzje pokazują, czemu naprawdę służy. Bo nikt nie żyje w próżni.

  • Można służyć karierze.
  • Można służyć pieniądzom.
  • Można służyć wygodzie.
  • Można służyć opinii ludzi.
  • Można służyć własnym ambicjom.
  • Można służyć przyjemności.
  • Można służyć rodzinie w taki sposób, że nawet rodzina staje się najważniejsza bardziej niż Bóg.
  • Można też służyć samemu sobie i nawet nie zauważyć, że własne ja stało się najtwardszym panem.

Współczesny człowiek lubi mówić: jestem wolny, sam decyduję o swoim życiu, nikomu nie służę. Ale Biblia pokazuje sprawę głębiej. Pytanie nie brzmi, czy komuś służysz. Pytanie brzmi: komu służysz.

To pytanie jest niewygodne, ale konieczne, bo od odpowiedzi zależy całe życie.

Wybierzcie dzisiaj

Pod koniec życia Jozue zgromadził Izraelitów i postawił ich przed decyzją. Przypomniał im, co Bóg uczynił: powołał Abrahama, wyprowadził swój lud z Egiptu, prowadził go, chronił, dał mu ziemię i okazał wierność. A potem powiedział:

Wybierzcie sobie dzisiaj, komu służyć chcecie (Joz 24:15).

To nie było pytanie teoretyczne. To nie była religijna ankieta. To było wezwanie do decyzji.

Izraelici nie mogli jednocześnie służyć Panu i zachować sobie innych bogów jako zabezpieczenia. Nie mogli mówić, że należą do Boga, a jednocześnie trzymać w sercu bożki, które dawały im poczucie kontroli, płodności, powodzenia, siły i bezpieczeństwa.

Jozue mówi jasno: trzeba wybrać. To samo pytanie wraca do każdego pokolenia: Komu będziesz służył?

  • Nie tylko w niedzielę.
  • Nie tylko w modlitwie.
  • Nie tylko wtedy, gdy potrzebujesz pomocy.
  • Nie tylko wtedy, gdy wiara nic cię nie kosztuje.

Komu będziesz służył swoim czasem, pieniędzmi, ciałem, myślami, decyzjami, relacjami, pracą, planami i przyszłością?

Wiara w Boga nie jest dodatkiem do życia. Jest nowym centrum życia.

Każde serce ma swoich panów

Dawne bożki często miały posągi, imiona i świątynie. Dzisiejsze bożki rzadziej tak wyglądają. Nie zawsze stoją na półce. Częściej siedzą w sercu.

Bożkiem może stać się wszystko, co zajmuje miejsce Boga. Nie tylko rzecz zła. Także rzecz dobra, jeśli staje się najważniejsza.

  • Praca jest dobra, ale może stać się panem.
  • Rodzina jest darem, ale może stać się najwyższą wartością, której podporządkowuje się nawet posłuszeństwo Bogu.
  • Pieniądze są narzędziem, ale mogą stać się źródłem bezpieczeństwa.
  • Uznanie ludzi może wydawać się przyjemne, ale może stać się więzieniem.
  • Komfort jest miły, ale może nauczyć człowieka uciekać przed każdą ofiarą.
  • Nawet własne marzenia mogą stać się bożkiem, jeśli człowiek nie pozwala Bogu ich dotknąć.

Można to porównać do telefonu pełnego aplikacji działających w tle. Na ekranie widzisz jedną rzecz, ale bateria znika, pamięć się zapełnia, urządzenie zwalnia, bo coś nieustannie pobiera energię. Tak samo w sercu człowieka mogą działać ukryte panowania. Człowiek mówi, że żyje normalnie, ale w tle stale pracuje lęk przed odrzuceniem, głód sukcesu, potrzeba kontroli, pożądanie, zazdrość albo pycha.

I to właśnie one decydują o jego wyborach. Dlatego Jozue nie mówi tylko: dodajcie Boga do swojego życia. Mówi: usuńcie obcych bogów i zwróćcie serca ku Panu.

Bóg nie chce być jednym z wielu elementów w naszym życiu. On jest Panem.

Służyć Bogu całym sercem

Jozue wzywa Izraela, aby służył Panu szczerze i wiernie. Nie chodzi o religijną deklarację wypowiedzianą pod wpływem chwili. Chodzi o serce niepodzielone.

Człowiek często chciałby zachować dwie rzeczy naraz: trochę Boga i trochę własnego panowania. Trochę posłuszeństwa i trochę niezależności. Trochę modlitwy i trochę grzechu, którego nie chce oddać. Trochę wiary i trochę zabezpieczenia w bożkach tego świata. Ale Bóg nie przyjmuje takiej umowy. Jezus powiedział:

Nie możecie służyć Bogu i Mamonie (Mt 6:24).

Nie powiedział: nie powinniście. Powiedział: nie możecie.

Serce nie zostało stworzone do tego, by mieć dwóch ostatecznych panów. Prędzej czy później jeden z nich zacznie decydować. Jeden będzie ważniejszy. Jeden będzie rozstrzygał, co zrobisz, gdy przyjdzie konflikt. Dlatego prawdziwa decyzja wiary nie brzmi tylko: wierzę, że Bóg istnieje.

Brzmi: Panie, chcę należeć do Ciebie.

  • Nie tylko w tym, co łatwe.
  • Nie tylko w tym, co religijne.
  • Nie tylko w tym, co publiczne.

Także w tym, co prywatne, ukryte, trudne i kosztowne. Służyć Bogu całym sercem to oddać Mu nie tylko słowa, ale życie.

Wiara to nie tylko opinia

Wielu ludzi myśli o wierze jak o poglądzie. Ktoś wierzy, ktoś nie wierzy. Ktoś uważa, że Bóg istnieje, ktoś jest sceptyczny. Ktoś ma przekonania religijne, ktoś ma inne. Ale biblijna wiara jest czymś znacznie głębszym niż opinia o Bogu.

Wiara jest zaufaniem.

A zaufanie angażuje całego człowieka.

Można powiedzieć, że ufa się lekarzowi, ale jeśli nie przyjmujesz leczenia, twoje słowa są puste. Można powiedzieć, że ufa się pilotowi, ale jeśli nie wejdziesz do samolotu, zaufanie pozostaje tylko deklaracją. Można mówić, że most jest bezpieczny, ale dopiero przejście przez niego pokazuje, czy naprawdę mu ufasz. Podobnie jest z wiarą.

  • Wiara nie polega tylko na uznaniu, że Bóg istnieje.
  • Nie polega tylko na zgodzie z doktryną.
  • Nie polega tylko na szacunku do Biblii.
  • Nie polega tylko na tym, że człowiek mówi: chrześcijaństwo jest prawdziwe.

Wiara to powierzenie siebie Bogu.

  • To zaufanie Jego Słowu.
  • To oparcie życia na Chrystusie.
  • To decyzja, że skoro On jest Panem, Jego głos ma większą wagę niż mój lęk, moje pragnienia, presja ludzi i obietnice świata.

Mojżesz i wybór wiary

List do Hebrajczyków pokazuje Mojżesza jako człowieka wiary.

Mojżesz miał przed sobą wyjątkowe możliwości. Wychowany na dworze faraona, mógł korzystać z bogactwa, wykształcenia, pozycji i przywilejów jednego z najpotężniejszych imperiów tamtych czasów. Mógł ułożyć sobie życie wygodnie. Mógł powiedzieć: Bóg moich ojców jest ważny, ale przecież muszę też wykorzystać swoje szanse. Mógł zachować dystans wobec cierpiącego ludu i wybrać bezpieczeństwo pałacu. Ale autor Listu do Hebrajczyków pisze:

Przez wiarę Mojżesz, gdy dorósł, odmówił nazywania się synem córki faraona (Hbr 11:24).

To zdanie pokazuje, że wiara jest wyborem. Mojżesz musiał powiedzieć nie jednej drodze, aby powiedzieć tak Bogu. Musiał odwrócić się od tego, co dawało mu pozycję, wygodę i uznanie, aby utożsamić się z ludem Bożym.

To nie był wybór łatwiejszego życia. To był wybór Boga.

Wiara czasem wygląda właśnie tak: człowiek rezygnuje z czegoś, co świat uważa za oczywisty zysk, ponieważ zobaczył coś większego. Nie dlatego, że gardzi życiem. Nie dlatego, że nie rozumie wartości bezpieczeństwa, pracy czy sukcesu. Ale dlatego, że wie, iż posłuszeństwo Bogu jest więcej warte niż wszystkie skarby Egiptu.

Co widzisz, gdy podejmujesz decyzje?

Mojżesz nie wybrał cierpienia dlatego, że cierpienie samo w sobie jest dobre. Wybrał Boga, nawet jeśli droga z Bogiem prowadziła przez cierpienie.

Autor Listu do Hebrajczyków mówi, że Mojżesz patrzył na zapłatę. Innymi słowy, jego decyzje nie były oparte tylko na tym, co widać natychmiast. Patrzył dalej.

To bardzo ważne, bo wiele złych decyzji rodzi się z krótkiego spojrzenia.

  • Człowiek widzi natychmiastową przyjemność, ale nie widzi późniejszych kajdan.
  • Widzi szybki zysk, ale nie widzi duchowej straty.
  • Widzi uznanie ludzi, ale nie widzi, że traci odwagę przed Bogiem.
  • Widzi wygodną drogę, ale nie widzi, dokąd ona prowadzi.

Wiara nie polega na zamknięciu oczu. Przeciwnie, wiara otwiera oczy na rzeczywistość, której bez Boga człowiek nie bierze pod uwagę.

Można to porównać do kogoś, kto wybiera trasę w górach. Jedna droga jest szeroka, wygodna i prowadzi lekko w dół. Druga jest trudniejsza, wymaga wysiłku i wygląda mniej atrakcyjnie. Ale jeśli masz mapę, widzisz coś, czego nie widać z pierwszego zakrętu: pierwsza droga kończy się urwiskiem, druga prowadzi do domu.

Słowo Boże jest taką mapą.

Wiara ufa Bogu, ponieważ On widzi koniec drogi, a my widzimy tylko najbliższy odcinek.

Człowiek wiary nie podejmuje decyzji tylko według tego, co łatwe teraz. Podejmuje decyzje w świetle wieczności.

Wiara jako wytrwanie

Wiara Mojżesza nie była jednorazowym wzruszeniem. Nie była chwilową decyzją, po której wszystko stało się proste. Wiara oznaczała wytrwanie.

Mojżesz musiał opuścić Egipt. Musiał stanąć przed faraonem. Musiał prowadzić lud trudny, narzekający i często niewdzięczny. Musiał przejść przez pustynię. Musiał wielokrotnie ufać Bogu w sytuacjach, w których po ludzku nie było rozwiązania.

List do Hebrajczyków mówi:

Wytrwał, jakby widział Niewidzialnego (Hbr 11:27).

To piękne zdanie. Wiara widzi Boga, którego oczy ciała nie widzą. Nie w sensie wyobraźni oderwanej od rzeczywistości, ale w sensie zaufania Bożemu objawieniu. Człowiek wiary żyje tak, jakby Bóg naprawdę był obecny, naprawdę mówił prawdę, naprawdę prowadził, naprawdę sądził i naprawdę nagradzał tych, którzy Go szukają.

Wytrwanie jest potrzebne, bo życie z Bogiem nie zawsze daje natychmiastowe efekty. Czasem modlisz się i nadal czekasz. Robisz to, co słuszne, a ktoś cię nie rozumie. Wybierasz posłuszeństwo, a tracisz coś, co inni uznaliby za sukces. Odmawiasz grzechowi, a pokusa wraca. Idziesz za Chrystusem, a droga nie staje się łatwiejsza.

Wtedy okazuje się, czy wiara jest tylko nastrojem, czy zaufaniem.

Prawdziwa wiara nie polega na tym, że człowiek nigdy nie czuje lęku. Polega na tym, że mimo lęku trzyma się Boga.

Wiara jako posłuszeństwo

Wiara w Biblii nigdy nie jest oderwana od posłuszeństwa.

Mojżesz uwierzył Bogu i działał. Izraelici przez wiarę obchodzili Paschę. Przez wiarę przeszli przez Morze Czerwone. Wiara nie była tylko wewnętrznym przekonaniem. Prowadziła do konkretnych kroków. Tak samo jest dzisiaj.

Jeśli człowiek mówi, że ufa Bogu, ale z góry wyklucza posłuszeństwo, to jego wiara staje się pustym słowem. Nie chodzi o to, że posłuszeństwo zbawia. Zbawia Chrystus. Ale wiara, która naprawdę ufa Chrystusowi, nie chce żyć w trwałym buncie przeciwko Niemu.

Jezus nie wzywa ludzi do podziwiania Go z bezpiecznej odległości. Wzywa:

Pójdź za Mną.

To znaczy: zaufaj Mi.

  • Zostaw to, co cię niszczy.
  • Oddaj Mi swoje plany.
  • Pozwól Mi prowadzić także tam, gdzie nie wszystko rozumiesz.
  • Nie trzymaj w sercu miejsca, do którego nie wolno Mi wejść.

Wiara mówi nie tylko: Jezu, zgadzam się z Tobą. Wiara mówi: Jezu, idę za Tobą.

Sukces, który może okazać się stratą

Świat ma swoje definicje sukcesu.

  • Dobre stanowisko.
  • Wysokie zarobki.
  • Rozpoznawalność.
  • Wpływ.
  • Komfort.
  • Uznanie.
  • Piękne życie, które inni podziwiają.

Nie wszystko w tych rzeczach jest złe. Praca może być dobra. Rozwój może być dobry. Odpowiedzialność, umiejętności, zaradność i osiągnięcia mogą być darami, które człowiek wykorzystuje dla Boga.

Problem zaczyna się wtedy, gdy sukces staje się panem.

Człowiek może poświęcić zdrowie, rodzinę, sumienie, uczciwość, modlitwę, relację z Bogiem i własną duszę, żeby wejść na szczyt, który po latach okaże się pusty.

Można wspinać się bardzo sprawnie, a po latach odkryć, że drabina była oparta o zły mur.

Ale użyjmy innego obrazu.

Wyobraź sobie człowieka, który całe życie buduje imponujący dom na wynajętej działce, ignorując pisma informujące, że teren nie należy do niego i wkrótce zostanie odebrany. Inwestuje wszystko w ściany, ogród, wystrój, ogrodzenie i piękny widok. Sąsiedzi podziwiają. Zdjęcia wyglądają świetnie. Ale pewnego dnia przychodzi decyzja: działka wraca do właściciela, dom trzeba opuścić.

Tak wygląda sukces budowany bez Boga.

  • Może robić wrażenie.
  • Może dawać chwilową satysfakcję.
  • Może być podziwiany przez ludzi.

Ale jeśli jest budowany tak, jakby życie należało do nas, a nie do Boga, okaże się stratą.

Jezus zapytał:

Cóż bowiem za korzyść odniesie człowiek, choćby cały świat zyskał, a na swej duszy szkodę poniósł? (Mt 16:26).

To jest jedno z najważniejszych pytań o sukces.

  • Można zyskać bardzo wiele i przegrać siebie.
  • Można osiągnąć cele i stracić duszę.
  • Można wygrać podziw ludzi i nie być gotowym stanąć przed Bogiem.

Prawdziwy sukces nie polega na tym, że ludzie mówią: udało ci się. Prawdziwy sukces polega na tym, że Bóg może powiedzieć: byłeś Mi wierny.

Sukces ustawiony pod Boga

Jeśli prawdziwy sukces nie polega na własnej chwale, to na czym polega?

Na życiu zgodnym z celem, dla którego zostaliśmy stworzeni.

Zostaliśmy stworzeni dla Boga. Dlatego życie odnajduje sens dopiero wtedy, gdy zostaje ustawione pod Niego. Praca, rodzina, pieniądze, zdolności, czas, relacje i plany nie muszą być odrzucone, ale muszą zostać oddane Bogu.

To zmienia wszystko.

  • Praca przestaje być ołtarzem dla własnej ambicji, a staje się miejscem służby.
  • Pieniądze przestają być źródłem bezpieczeństwa, a stają się narzędziem odpowiedzialności.
  • Relacje przestają być sposobem karmienia własnych braków, a stają się przestrzenią miłości.
  • Zdolności przestają być powodem do pychy, a stają się darem powierzonym przez Boga.
  • Czas przestaje być moją prywatną własnością, a staje się darem, z którego kiedyś zdam sprawę.

Sukces chrześcijanina to nie życie dla własnego imienia, ale życie dla chwały Boga.

To nie zawsze będzie wyglądało imponująco w oczach świata. Czasem będzie oznaczało cichą wierność, której nikt nie zauważa. Uczciwość, która kosztuje. Przebaczenie, którego nikt nie docenia. Służbę bez oklasków. Rezygnację z grzechu, którego nikt by nie wykrył. Trwanie przy Chrystusie, gdy łatwiej byłoby się dostosować.

Ale przed Bogiem taka wierność nie jest mała.

Decyzja, której nie da się uniknąć

Jozue powiedział:

Wybierzcie sobie dzisiaj, komu służyć chcecie (Joz 24:15).

To słowo dzisiaj jest ważne.

  • Nie kiedyś.
  • Nie po wszystkim.
  • Nie gdy życie się uspokoi.
  • Nie gdy będzie łatwiej.
  • Nie gdy wszystkie pytania znikną.

Dzisiaj.

Człowiek może odkładać decyzję, ale odkładanie też jest decyzją. Może mówić, że jeszcze nie wybiera, ale w praktyce już wybiera. Jeśli nie oddaje życia Bogu, zostawia je pod panowaniem czegoś innego.

Nie ma neutralnej przestrzeni, w której człowiek może bez końca trzymać Boga na dystans i jednocześnie nie służyć niczemu innemu.

Dlatego pytanie Jozuego jest tak aktualne.

  • Komu będziesz służył?
  • Kto będzie miał ostatnie słowo w twoich decyzjach?
  • Kto będzie określał, czym jest sukces?
  • Kto będzie decydował, czego nie oddasz, a co poświęcisz?
  • Kogo posłuchasz, gdy Słowo Boże zderzy się z twoimi pragnieniami?
  • Kogo wybierzesz, gdy posłuszeństwo zacznie kosztować?

Najważniejsze decyzje życia nie dotyczą tylko tego, co zrobisz. Dotyczą tego, do kogo należysz.

Jak odpowiedzieć Bogu?

Odpowiedź na Boże wezwanie nie polega na tym, że człowiek nagle obiecuje, iż od teraz będzie doskonały. Nie polega na religijnym napięciu ani na próbie udowodnienia Bogu swojej wartości.

Pierwszą odpowiedzią jest przyjście do Chrystusa.

  • To On jest Zbawicielem.
  • To On umarł za grzeszników.
  • To On zmartwychwstał.
  • To On przebacza.
  • To On daje nowe życie.
  • To On staje się Panem tych, których zbawia.

Nie możesz naprawdę służyć Bogu, jeśli najpierw nie przyjdziesz do Chrystusa po łaskę. Służba Bogu nie jest próbą zasłużenia na zbawienie. Jest odpowiedzią człowieka, który został zbawiony z łaski.

Dlatego decyzja wiary ma dwa wymiary.

Najpierw: Panie Jezu, ufam Tobie jako Zbawicielowi. Nie opieram się na sobie, lecz na Twojej śmierci i zmartwychwstaniu.

A potem: Panie Jezu, chcę należeć do Ciebie jako mojego Pana. Prowadź moje życie.

To nie są dwie oddzielne drogi. To jedna wiara, która przyjmuje Chrystusa takim, jakim On jest: Zbawicielem i Panem.

Podsumowanie

Życie składa się z wyborów, ale jeden wybór porządkuje wszystkie inne: komu będziesz służył?

  • Jozue postawił lud przed decyzją, bo nie da się służyć Panu połową serca i jednocześnie zachować innych bogów. Każde serce ma swoich panów, ale tylko Bóg ma prawo do całego człowieka.
  • Mojżesz pokazuje, że wiara jest zaufaniem, które prowadzi do wyboru, wytrwania i posłuszeństwa. Wiara nie jest tylko opinią o Bogu. Jest powierzeniem życia Bogu, nawet wtedy, gdy droga posłuszeństwa kosztuje.

Pytanie o sukces domyka całość. Można zdobyć wiele rzeczy, które świat podziwia, a jednocześnie stracić to, co najważniejsze. Prawdziwy sukces to życie ustawione pod Boga, zakorzenione w Chrystusie i przeżywane dla Jego chwały.

Dlatego nie wystarczy zapytać: co chcę osiągnąć? Trzeba zapytać głębiej: komu chcę służyć?

Do osobistego przeczytania w Biblii

Jozuego 24:14-24
Hebrajczyków 11:23-29
Mateusza 6:19-24
Mateusza 16:24-27
Filipian 3:7-14

Krótka modlitwa

Panie Boże, pokazujesz mi, że moje życie nie jest neutralne i że zawsze komuś albo czemuś służę. Przyznaję, że często moje serce było podzielone i że szukałem celu, bezpieczeństwa oraz sukcesu poza Tobą. Dziękuję za Jezusa Chrystusa, który umarł za grzeszników i zmartwychwstał, aby dać nowe życie. Chcę zaufać Mu jako Zbawicielowi i uznać Go za Pana całego mojego życia. Pomóż mi odrzucić wszystkich rywali Twojej miłości, wytrwać w wierze i żyć dla Twojej chwały. Amen.

Podobne wpisy