|

Dlaczego Bóg dopuszcza cierpienie?

Wstęp

Cierpienie jest jednym z najtrudniejszych pytań, z jakimi mierzy się człowiek. Pojawia się zarówno w wielkich tragediach dotykających całe narody, jak i w osobistych dramatach pojedynczych ludzi. Wojny, katastrofy, choroby, śmierć bliskich, zdrada, samotność, depresja, ubóstwo, niesprawiedliwość i odrzucenie sprawiają, że człowiek pyta: dlaczego?

Dla chrześcijaństwa to pytanie jest szczególnie poważne, ponieważ wierzymy, że Bóg jest jednocześnie wszechmocny i dobry. Gdyby Bóg nie był wszechmocny, można by powiedzieć, że chce pomóc, ale nie może. Gdyby nie był dobry, można by powiedzieć, że może pomóc, ale nie chce. Biblia mówi jednak, że Bóg jest i dobry, i wszechmocny. Dlatego pytanie o cierpienie nie jest dla wierzącego czymś teoretycznym. Jest pytaniem głęboko duchowym.

Biblia nie daje jednej prostej odpowiedzi, która rozwiązuje wszystkie problemy cierpienia. Nie jest podręcznikiem filozofii, w którym temat cierpienia zostaje zamknięty w kilku definicjach. Pismo Święte pokazuje jednak kilka bardzo ważnych prawd. Uczy, skąd cierpienie weszło na świat, jak Bóg może posługiwać się cierpieniem, jaka nadzieja czeka wierzących oraz dlaczego najważniejszą odpowiedź na cierpienie znajdujemy pod krzyżem Jezusa Chrystusa.

Cierpienie nie było częścią pierwotnego Bożego stworzenia

Biblia zaczyna się od świata, który Bóg stworzył jako dobry. W pierwszych rozdziałach Księgi Rodzaju nie ma śmierci, choroby, bólu, przemocy ani rozpaczy. Bóg stworzył świat uporządkowany, dobry i piękny. Człowiek został stworzony do relacji z Bogiem, z drugim człowiekiem i ze stworzeniem.

Cierpienie nie jest więc czymś, co należało do pierwotnego Bożego zamysłu. Jest intruzem. Weszło na świat przez grzech. Gdy człowiek zbuntował się przeciwko Bogu, zerwana została harmonia stworzenia. Grzech nie pozostał prywatną sprawą Adama i Ewy. Jego skutki dotknęły całej ludzkości i całego stworzenia.

Dlatego chrześcijańska odpowiedź na cierpienie zaczyna się od prawdy o upadku. Świat, w którym żyjemy, nie jest już takim światem, jaki wyszedł z ręki Boga na początku. To świat skażony grzechem, śmiercią, rozkładem i buntem człowieka wobec Stwórcy. Cierpienie nie jest dowodem, że Bóg jest zły. Jest raczej dowodem, że świat odszedł od pierwotnego Bożego porządku.

(17). A do Adama rzekł: „Ponieważ usłuchałeś głosu żony twojej i zjadłeś z drzewa, z którego zabroniłem ci spożywać [mówiąc]: Nie będziesz jadł z niego, dlatego niech będzie przeklęta ziemia z powodu ciebie, w utrapieniu będziesz się z niej żywił przez wszystkie dni życia twego. (18). A ciernie i oset rodzić ci będzie, a żywić się będziesz zielem polnym. (19). W pocie oblicza twego będziesz spożywał chleb, aż powrócisz do ziemi, bo z niej jesteś wzięty, bo jesteś gliną i w glinę się obrócisz”. [ Rdz 3:17-19 ]

(20). Stworzenie bowiem zostało poddane marności – nie z własnej chęci, ale ze względu na Tego, który je poddał – w nadziei, (21). że również i ono zostanie wyzwolone z niewoli zepsucia, by uczestniczyć w wolności i chwale dzieci Bożych. (22). Wiemy przecież, że całe stworzenie aż dotąd jęczy i wzdycha w bólach rodzenia. [ Rz 8:20-22 ]

Wolność człowieka i jej tragiczne konsekwencje

Bóg stworzył człowieka jako istotę zdolną do miłości, posłuszeństwa i relacji. Prawdziwa miłość nie może być zaprogramowana ani wymuszona. Jeśli człowiek miał naprawdę kochać Boga, musiał mieć możliwość posłuszeństwa albo nieposłuszeństwa. Wolność jest wielkim darem, ale jest też darem, który można nadużyć.

Człowiek nadużył tej wolności. Wybrał grzech. Od tamtego czasu wiele cierpienia na świecie jest bezpośrednim skutkiem ludzkich decyzji. Wojny, przemoc, zdrady, wyzysk, niesprawiedliwość, nadużycia, chciwość, pycha, uzależnienia i egoizm nie spadają z nieba. Są owocem grzesznego serca człowieka.

Czasem cierpimy z powodu własnych złych wyborów. Jeśli ktoś niszczy swoje ciało, relacje albo sumienie, musi liczyć się z konsekwencjami. Bóg stworzył świat uporządkowany moralnie. Grzech nie jest czymś neutralnym. Niszczy człowieka i jego otoczenie.

Często jednak cierpimy nie z powodu własnego grzechu, ale z powodu grzechu innych ludzi. Dziecko cierpi przez przemoc dorosłych. Rodzina cierpi przez alkoholizm jednej osoby. Narody cierpią przez ambicje polityków, wojny i ideologie. Pracownik cierpi przez niesprawiedliwość przełożonego. Człowiek zdradzony cierpi przez cudzy egoizm. Bardzo wiele cierpienia na świecie pochodzi właśnie stąd: z ludzkiego grzechu skierowanego przeciwko innym.

(1). Skąd się biorą wojny i skąd kłótnie między wami? Nie skądinąd, tylko z waszych żądz, które walczą w członkach waszych. (2). Pożądacie, a nie macie, żywicie morderczą zazdrość, a nie możecie osiągnąć. Prowadzicie walki i kłótnie, a nic nie posiadacie, gdyż się nie modlicie. [ Jk 4:1-2 ]

Nie wolno automatycznie łączyć każdego cierpienia z osobistym grzechem

Biblia uczy, że cierpienie weszło na świat przez grzech, ale jednocześnie bardzo wyraźnie ostrzega przed prostym i okrutnym wnioskiem, że każde konkretne cierpienie jest karą za konkretny grzech danej osoby. To bardzo ważne rozróżnienie.

Przyjaciele Hioba popełnili właśnie ten błąd. Widzieli jego cierpienie i uznali, że musiał zgrzeszyć. Ich teologia była prosta: skoro cierpisz, Bóg cię karze. Problem w tym, że była fałszywa. Bóg sam zganił przyjaciół Hioba, ponieważ nie mówili o Nim prawdy.

Podobnie uczniowie Jezusa, widząc człowieka niewidomego od urodzenia, zapytali, kto zgrzeszył: on czy jego rodzice. Jezus odrzucił takie myślenie. Nie pozwolił uczniom zamienić ludzkiego cierpienia w pretekst do teologicznego osądu.

Dlatego wobec cierpiącego człowieka trzeba być bardzo ostrożnym. Możemy zachęcić go do badania własnego serca przed Bogiem, ale nie mamy prawa z góry mówić, że jego choroba, tragedia albo strata jest karą za jego grzech. Takie słowa mogą człowieka dobić, zniekształcić mu obraz Boga i nałożyć na niego fałszywe poczucie winy.

Gdy cierpimy, dobrze jest zapytać Boga: „Panie, czy jest coś, co chcesz mi pokazać?”. Ale gdy cierpi ktoś inny, pierwszą reakcją nie powinno być wyjaśnianie, tylko współczucie, obecność, modlitwa i miłość.

(1). Jezus, przechodząc obok, ujrzał pewnego człowieka, niewidomego od urodzenia. (2). Uczniowie Jego zadali Mu pytanie: Rabbi, kto zgrzeszył, że się urodził niewidomy – on czy jego rodzice? (3). Jezus odpowiedział: Ani on nie zgrzeszył, ani rodzice jego, ale [stało się tak], aby się na nim objawiły sprawy Boże. [ J 9:1-3 ]

(4). Albo myślicie, że owych osiemnastu, na których zwaliła się wieża w Siloam i zabiła ich, było większymi winowajcami niż inni mieszkańcy Jeruzalem? (5). Bynajmniej, powiadam wam; lecz jeśli się nie nawrócicie, wszyscy tak samo zginiecie. [ Łk 13:4-5 ]

Bóg może posługiwać się cierpieniem, ale cierpienie samo w sobie nie jest dobre

Chrześcijaństwo nie uczy, że cierpienie samo w sobie jest dobre. Choroba nie jest dobra. Śmierć nie jest dobra. Przemoc nie jest dobra. Grzech nie jest dobry. Biblia nie każe nam udawać, że ból jest czymś pięknym. Jezus płakał przy grobie Łazarza, choć wiedział, że za chwilę go wskrzesi. To pokazuje, że śmierć jest wrogiem, a nie przyjacielem.

A jednak Bóg jest tak wielki, że potrafi posłużyć się nawet cierpieniem. Nie oznacza to, że każde cierpienie od razu rozumiemy. Nie oznacza to, że umiemy wyjaśnić każdą tragedię. Oznacza to jednak, że cierpienie nie wymyka się Bogu spod kontroli. Bóg może przez nie obudzić człowieka duchowo, oczyścić jego wiarę, ukształtować charakter, nauczyć pokory, współczucia i zależności od Niego.

Czasem dopiero cierpienie zatrzymuje człowieka, który wcześniej nie chciał słuchać Boga. W czasie powodzenia człowiek łatwo żyje tak, jakby był samowystarczalny. Ból często obnaża prawdę: jesteśmy słabi, śmiertelni, zależni i potrzebujemy Boga. Cierpienie potrafi rozerwać iluzję kontroli nad własnym życiem.

Nie trzeba tego mówić lekko. Nie wolno rzucać cierpiącemu człowiekowi prostych haseł. Ale patrząc z perspektywy wiary, można powiedzieć: Bóg potrafi działać nawet w tym, czego my nie rozumiemy i czego sami nigdy byśmy nie wybrali.

(28). Wiemy też, że Bóg z tymi, którzy Go miłują, współdziała we wszystkim dla ich dobra, z tymi, którzy są powołani według [Jego] zamysłu. [ Rz 8:28 ]

Cierpienie może kształtować dojrzałość

Nowy Testament pokazuje, że Bóg może używać prób do kształtowania wiary. Nie chodzi o okrutne karanie, ale o ojcowskie wychowanie. Bóg nie traktuje swoich dzieci obojętnie. On kształtuje ich charakter, uczy wytrwałości, oczyszcza motywacje i prowadzi do świętości.

To nie znaczy, że cierpienie od razu wydaje się dobre. Autor Listu do Hebrajczyków mówi wprost, że karcenie na początku nie wydaje się radosne, ale smutne. Człowiek cierpiący nie musi udawać, że nic go nie boli. Może płakać, wołać do Boga, nie rozumieć i nadal Mu ufać.

Próby wiary można porównać do oczyszczania metalu w ogniu. Ogień nie tworzy złota, ale ujawnia i usuwa domieszki. Podobnie cierpienie nie tworzy wiary z niczego, ale może ją oczyścić i pogłębić. Człowiek po przejściu przez próbę często lepiej rozumie własną słabość, Bożą wierność i ból innych ludzi.

(10). Tamci karcili nas według swej woli przez niewiele dni. Ten zaś czyni to dla naszego dobra, aby nas uczynić uczestnikami swojej świętości. (11). Wszelkie karcenie na razie nie wydaje się radosne, ale smutne, potem jednak przynosi tym, którzy go doświadczyli, błogi plon sprawiedliwości. [ Hbr 12:10-11 ]

 (6). Dlatego radujcie się, choć teraz musicie doznać trochę smutku z powodu różnorodnych doświadczeń. (7). Przez to wartość waszej wiary okaże się o wiele cenniejsza od zniszczalnego złota, które przecież próbuje się w ogniu, na sławę, chwałę i cześć przy objawieniu Jezusa Chrystusa. [ 1P 1:6-7 ]

Bóg potrafi wyprowadzić dobro nawet z ludzkiego zła

Jednym z najmocniejszych biblijnych przykładów jest historia Józefa. Został znienawidzony przez braci, sprzedany jako niewolnik, oddzielony od ojca, fałszywie oskarżony i niesprawiedliwie uwięziony. Przez wiele lat mógł nie rozumieć, dlaczego spotyka go tyle krzywdy.

Dopiero po latach zobaczył szerszą perspektywę. Bóg posłużył się nawet złem wyrządzonym przez ludzi, aby ocalić wielu od głodu, w tym rodzinę Józefa i cały lud, z którego później miał przyjść Mesjasz. Bracia Józefa naprawdę uczynili zło. Biblia tego nie wybiela. Ale Bóg okazał się większy niż ich grzech.

To bardzo ważna prawda. Bóg nie musi być autorem zła, aby panować nad złem. Ludzie mogą działać z grzesznych motywacji, a Bóg może mimo to przeprowadzić swój dobry plan. Najwyraźniej widać to na krzyżu Chrystusa. Ludzie odrzucili i ukrzyżowali Syna Bożego, ale Bóg przez to wydarzenie dokonał odkupienia grzeszników.

Rdz 50:20; Wy niegdyś knuliście zło przeciwko mnie, Bóg jednak zamierzył to jako dobro, żeby sprawić to, co jest dzisiaj, że przeżył wielki naród.  [ Rdz 50:20 ]

(23). tego Męża, który z woli, postanowienia i przewidzenia Boga został wydany, przybiliście rękami bezbożnych do krzyża i zabiliście. (24). Lecz Bóg wskrzesił Go, zerwawszy więzy śmierci, gdyż niemożliwe było, aby ona panowała nad Nim, bo Dawid mówi o Nim: [ Dz 2:23-24 ]

Nie każde cierpienie zostanie wynagrodzone już w tym życiu

Czasem Bóg daje człowiekowi już tutaj pocieszenie, odbudowę i błogosławieństwo po cierpieniu. Tak było w pewnym sensie z Józefem. Tak było z Hiobem, który po straszliwej próbie doświadczył jeszcze Bożego błogosławieństwa. Ale Biblia nie obiecuje, że zawsze tak będzie w doczesności.

Niektórzy wierzący cierpią do końca życia. Niektórzy umierają w chorobie. Niektórzy nie doczekują ziemskiej sprawiedliwości. Niektórzy zostają skrzywdzeni i nigdy nie widzą pełnego naprawienia tej krzywdy na ziemi. Gdyby chrześcijańska nadzieja ograniczała się tylko do tego życia, byłaby zbyt mała.

Nowy Testament kieruje nasz wzrok ku przyszłej chwale. Cierpienie obecnego czasu jest realne i bolesne, ale nie ma ostatniego słowa. Bóg obiecuje nowe niebo i nową ziemię. Obiecuje zmartwychwstanie. Obiecuje świat bez śmierci, płaczu, bólu i grzechu. To nie jest ucieczka od rzeczywistości. To jest ostateczna rzeczywistość, którą Bóg przygotował dla swoich dzieci.

(18). Sądzę bowiem, że cierpień teraźniejszych nie można stawiać na równi z chwałą, która ma się w nas objawić. [ Rz 8:18 ]

(17). Niewielkie bowiem utrapienia nasze obecnego czasu gotują bezmiar chwały przyszłego wieku (18). dla nas, którzy się wpatrujemy nie w to, co widzialne, lecz w to, co niewidzialne. To bowiem, co widzialne, przemija, to zaś, co niewidzialne, trwa wiecznie. [ 2Kor 4:17-18 ]

Najważniejsza odpowiedź Boga na cierpienie znajduje się na krzyżu

Chrześcijaństwo nie mówi o Bogu, który siedzi daleko w niebie i chłodno obserwuje ludzkie cierpienie. Bóg wszedł w nasz świat. Syn Boży stał się człowiekiem. Jezus znał głód, zmęczenie, odrzucenie, zdradę, samotność, niesprawiedliwy sąd, ból fizyczny i śmierć.

Krzyż pokazuje, że Bóg nie jest obojętny wobec cierpienia. On sam w Chrystusie wszedł w najgłębszy ból. Jezus został odrzucony przez ludzi, zdradzony przez bliskiego ucznia, opuszczony, wyszydzony, ubiczowany i ukrzyżowany. Nie cierpiał za własny grzech, bo był bez grzechu. Cierpiał za grzechy innych.

Dlatego chrześcijańska odpowiedź na cierpienie nie jest tylko teorią. Jest osobą Jezusa Chrystusa. Bóg nie dał nam wyłącznie wyjaśnienia. Dał nam Zbawiciela, który cierpiał za nas i z nami. Krzyż nie odpowiada na wszystkie pytania w taki sposób, jakiego czasem oczekuje rozum. Ale pokazuje coś głębszego: Bóg jest miłością, która weszła w cierpienie, aby nas odkupić.

(3). Wzgardzony i odepchnięty przez ludzi, Mąż boleści, oswojony z cierpieniem, jak ktoś, przed kim się twarz zakrywa, wzgardzony tak, iż mieliśmy go za nic. (4). Lecz on się obarczył naszym cierpieniem, on dźwigał nasze boleści, a my uznaliśmy go za skazańca, chłostanego przez Boga i zdeptanego. (5). Lecz on był przebity za nasze grzechy, zdruzgotany za nasze winy. Spadła nań chłosta zbawienna dla nas, a w jego ranach jest nasze uzdrowienie. [ Iz 53:3-5 ]

(15). Nie takiego bowiem mamy arcykapłana, który by nie mógł współczuć naszym słabościom, lecz poddanego próbie pod każdym względem podobnie [jak my] – z wyjątkiem grzechu. (16). Przybliżmy się więc z ufnością do tronu łaski, abyśmy doznali miłosierdzia i znaleźli łaskę pomocy w stosownej chwili. [ Hbr 4:15-16 ]

Jak reagować, gdy cierpimy

Biblia nie zawsze mówi nam, dlaczego cierpimy. Księga Hioba pokazuje, że człowiek może nie znać całego sensu swoich doświadczeń. Hiob nie otrzymał szczegółowego wyjaśnienia. Został jednak wezwany do zaufania Bogu, który wie więcej niż człowiek.

Gdy cierpimy, warto najpierw stanąć przed Bogiem szczerze. Można pytać, płakać, prosić o pomoc i badać własne serce. Jeśli cierpienie jest skutkiem naszego grzechu, trzeba się upamiętać i przyjąć Boże przebaczenie. Ale trzeba też odróżnić prawdziwe przekonanie o grzechu od nieokreślonego, niszczącego poczucia potępienia. Bóg pokazuje konkretnie, z czego mamy się odwrócić. Szatan oskarża mgliście i bez nadziei.

W cierpieniu potrzebujemy także wspólnoty. Człowiek cierpiący nie powinien zostawać sam. Potrzebuje braci i sióstr, którzy pomogą mu nieść ciężar, modlić się, słuchać Boga i odróżniać prawdę od kłamstwa. Chrześcijaństwo nie jest samotnym heroizmem. Jest życiem w ciele Chrystusa.

(2). Jeden drugiego brzemiona noście i tak wypełniajcie prawo Chrystusowe. [ Gal 6:2 ]

(15). Weselcie się z tymi, którzy się weselą, płaczcie z tymi, którzy płaczą. [ Rz 12:15 ]

Jak reagować na cierpienie innych

Wobec cierpienia innych ludzi najważniejsza nie jest szybka odpowiedź, ale miłość. Czasami próby wyjaśniania cierpienia mogą bardziej zranić niż pomóc. Człowiek, który właśnie stracił kogoś bliskiego, choruje albo przeżywa dramat, nie potrzebuje najpierw wykładu. Potrzebuje obecności, współczucia, modlitwy i praktycznej pomocy.

Nie mamy prawa zachowywać się jak przyjaciele Hioba. Nie wolno nam od razu szukać winy w cierpiącym człowieku. Nawet jeśli ktoś cierpi częściowo z powodu własnych decyzji, nadal potrzebuje łaski, prawdy i pomocy, a nie kamieni rzucanych przez ludzi, którzy sami są grzesznikami.

Jezus nie przechodził obojętnie obok cierpienia. Karmił głodnych, uzdrawiał chorych, dotykał odrzuconych, płakał z płaczącymi i podnosił złamanych. Jego uczniowie powinni iść tą samą drogą. Chrześcijaństwo nie polega tylko na wyjaśnianiu cierpienia, ale także na realnym niesieniu ulgi cierpiącym.

(18). Duch Pański spoczywa na Mnie, ponieważ Mnie namaścił i posłał Mnie, abym ubogim niósł dobrą nowinę, więźniom głosił wolność, a niewidomym przejrzenie; abym uciśnionych odsyłał wolnymi, (19). abym obwoływał rok łaski Pana. [ Łk 4:18-19 ]

Ostateczna nadzieja: cierpienie nie będzie miało ostatniego słowa

Biblia kończy się obrazem świata, w którym Bóg usuwa cierpienie. To bardzo ważne. Chrześcijańska nadzieja nie polega na tym, że człowiek nauczy się jakoś znosić ból w nieskończoność. Nadzieja chrześcijańska mówi, że Bóg ostatecznie pokona grzech, śmierć i cierpienie.

Zmartwychwstanie Jezusa jest gwarancją tej nadziei. Krzyż nie był końcem. Po cierpieniu przyszło zmartwychwstanie. Tak samo dla wierzących cierpienie nie jest ostatnim rozdziałem historii. Ostatnie słowo należy do Boga, a nie do bólu. Do życia, a nie do śmierci. Do chwały, a nie do upadku.

Dlatego chrześcijanin może płakać, ale nie jak człowiek bez nadziei. Może cierpieć, ale wiedząc, że Chrystus cierpiał przed nim i dla niego. Może nie rozumieć wszystkiego, ale może ufać Temu, który umarł i zmartwychwstał.

(3). I usłyszałem donośny głos mówiący od tronu: Oto przybytek Boga z ludźmi: i zamieszka wraz z nimi, i będą oni Jego ludem, a On będzie BOGIEM Z NIMI. (4). I otrze z ich oczu wszelką łzę, a śmierci już nie będzie. Ani żałoby, ni krzyku, ni trudu już nie będzie, bo pierwsze rzeczy przeminęły. (5). I rzekł Zasiadający na tronie: Oto czynię wszystko nowe. I mówi: Napisz: Słowa te wiarygodne są i prawdziwe. [ Ap 21:3-5 ]

Pod krzyżem widzimy najwięcej

Nie znamy odpowiedzi na wszystkie pytania. Nie umiemy wyjaśnić każdej tragedii. Nie powinniśmy udawać, że potrafimy. Biblia nie każe nam mówić pustych słów ani udzielać tanich pocieszeń. Prowadzi nas jednak pod krzyż Chrystusa.

Na krzyżu widzimy, do czego prowadzi grzech człowieka. To ludzka niewiara, nienawiść, niesprawiedliwość i pycha przybiły Jezusa do krzyża. Widzimy też, że Bóg potrafi przez największe zło dokonać największego dobra. Krzyż był zbrodnią człowieka, ale stał się narzędziem zbawienia.

Na krzyżu widzimy również, że Bóg nie stoi z dala od cierpienia. W Chrystusie sam wszedł w ból, samotność, odrzucenie i śmierć. Dlatego wierzący człowiek może powiedzieć: nie wszystko rozumiem, ale wiem, że Bóg mnie nie opuścił. Wiem, że Chrystus cierpiał za mnie. Wiem, że zmartwychwstał. I wiem, że pewnego dnia Bóg otrze wszelką łzę.

Cierpienie jest realne, ale nie jest wieczne. Krzyż był realny, ale po krzyżu przyszedł pusty grób. Dlatego ostatnim słowem Boga nad światem nie jest ból, lecz zmartwychwstanie, odkupienie i nowe stworzenie.

Podobne wpisy