Dlaczego potrzebujemy Jezusa?
Chrześcijaństwo zaczyna się od relacji
Najważniejsze rzeczy w życiu człowieka są związane z relacjami. Relacja dziecka z rodzicami, męża z żoną, przyjaźń, więź z dziećmi, wnukami i bliskimi ludźmi — to właśnie one nadają życiu ciepło, głębię i sens. Człowiek nie został stworzony do samotności. Potrzebuje miłości, bliskości, zaufania i poczucia, że jest dla kogoś ważny.
Chrześcijaństwo również nie zaczyna się od zbioru reguł, tradycji albo religijnego systemu. Zaczyna się od Osoby. W centrum chrześcijaństwa nie stoi filozofia, instytucja ani moralny kodeks, lecz Jezus Chrystus. Chodzi o najważniejszą relację, do jakiej człowiek został stworzony: relację z Bogiem, naszym Stwórcą.
Jezus powiedział, że największym przykazaniem jest miłość do Boga, a drugim — miłość do bliźniego. To pokazuje, że chrześcijaństwo dotyka dwóch najważniejszych wymiarów życia: naszej relacji z Bogiem i naszych relacji z ludźmi. Nie chodzi tylko o to, aby być religijnym. Chodzi o powrót do Boga, życie w Jego obecności i przemianę serca, która wpływa także na to, jak traktujemy innych.
„Będziesz miłował Pana, Boga swego, całym swoim sercem (…). Będziesz miłował swego bliźniego jak siebie samego.”
Mk 12,30-31
Pustka, której nie da się zapełnić niczym stworzonym
Wielu ludzi nosi w sobie poczucie braku. Czasem trudno to nazwać. Ktoś powie, że czuje pustkę. Ktoś inny, że czegoś mu brakuje, choć z zewnątrz wszystko wygląda normalnie. Można mieć rodzinę, pracę, pieniądze, znajomych, sukcesy, zainteresowania, a jednak w środku czuć, że życie nie jest pełne.
Biblia wyjaśnia to bardzo prosto: zostaliśmy stworzeni do życia z Bogiem. Jeśli człowiek żyje bez Boga, może próbować wypełnić tę pustkę różnymi rzeczami, ale żadna z nich nie sięga wystarczająco głęboko. Pieniądze mogą dać wygodę, ale nie dadzą pokoju z Bogiem. Sukces może dać chwilową satysfakcję, ale nie odpowie na pytanie o sens życia. Rozrywka może zagłuszyć samotność, ale jej nie uleczy. Nawet najpiękniejsze relacje międzyludzkie nie zastąpią relacji ze Stwórcą.
Nie znaczy to, że te rzeczy są same w sobie złe. Praca, rodzina, przyjaźń, pasje, odpoczynek czy rozwój mogą być dobrymi darami. Problem zaczyna się wtedy, gdy próbujemy uczynić z nich coś, czym nigdy nie miały być: zbawicielem naszego serca. Człowiek ma w sobie głód, który może zaspokoić tylko Bóg.
Jezus powiedział o sobie, że jest chlebem życia. To bardzo mocny obraz. Chleb zaspokaja głód ciała, ale Jezus zaspokaja głód duszy. Przychodząc do Niego, człowiek nie otrzymuje tylko religijnej wiedzy. Otrzymuje życie, przebaczenie, sens, nadzieję i pojednanie z Bogiem.
„Ja jestem chlebem życia. Kto do Mnie przychodzi, nie będzie łaknął.”
J 6,35
Jezus daje sens życia
W którymś momencie życia każdy człowiek zadaje sobie pytania: po co żyję? Jaki jest sens mojego życia? Czy moje istnienie ma jakiś cel? Czy jestem tylko przypadkiem biologicznym, czy zostałem stworzony przez Boga i dla Boga?
Bez Boga człowiek może znaleźć cele tymczasowe. Może chcieć dobrze wykonywać pracę, założyć rodzinę, pomagać innym, rozwijać swoje zdolności, zbudować coś trwałego. To wszystko może mieć wartość. Ale jeśli nie ma Boga, śmierć ostatecznie odbiera wszystkiemu trwałe znaczenie. Nawet największe osiągnięcia człowieka stają się kruche, jeśli kończą się grobem.
Prawdziwy sens życia odnajdujemy dopiero wtedy, gdy wracamy do Tego, który nas stworzył. Nie jesteśmy przypadkiem. Nie jesteśmy tylko zbiorem emocji, instynktów i pragnień. Zostaliśmy stworzeni przez Boga, dla Jego chwały i do życia w relacji z Nim. Dlatego człowiek naprawdę odnajduje siebie nie wtedy, gdy koncentruje się wyłącznie na sobie, ale wtedy, gdy odnajduje Boga.
Jezus nie daje człowiekowi tylko odpowiedzi intelektualnej. On prowadzi nas do Ojca. Dzięki Niemu człowiek może odkryć, że jego życie ma cel większy niż przeżycie kolejnego dnia, osiągnięcie kolejnego sukcesu albo spełnienie kolejnego pragnienia. Człowiek został stworzony, aby znać Boga, kochać Go i żyć dla Niego.
„Wszystko przez Niego i dla Niego zostało stworzone.”
Kol 1,16
Jezus daje nadzieję życia wiecznego
Człowiek nie chce umierać. Nawet jeśli próbuje o tym nie myśleć, śmierć jest faktem, przed którym nikt nie ucieknie. Można ją odsuwać od siebie, zagłuszać, nie mówić o niej, ale ona pozostaje jedną z najpoważniejszych rzeczywistości ludzkiego życia.
Biblia mówi, że Bóg włożył w serce człowieka pragnienie wieczności. Dlatego śmierć wydaje się czymś nienaturalnym, bolesnym i obcym. Człowiek pragnie żyć, ponieważ został stworzony nie tylko do krótkiego istnienia na ziemi, ale do relacji z Bogiem. Problem polega na tym, że grzech oddziela człowieka od Boga, a skutkiem grzechu jest śmierć.
Jezus przyszedł, aby dać życie wieczne. Nie chodzi tylko o to, że po śmierci coś będzie. Chodzi o prawdziwe życie z Bogiem, które zaczyna się już teraz przez wiarę w Chrystusa i trwa w wieczności. Człowiek pojednany z Bogiem nie musi patrzeć na śmierć jako na ostateczną katastrofę. Dla wierzącego śmierć nie jest już wejściem w potępienie, lecz przejściem do pełni życia z Nim.
„Tak bowiem Bóg umiłował świat, że Syna swego Jednorodzonego dał.”
J 3,16
Największą potrzebą człowieka jest przebaczenie
Człowiek potrzebuje sensu. Potrzebuje nadziei. Potrzebuje miłości. Ale najgłębszą potrzebą człowieka jest przebaczenie. Można nie czuć tej potrzeby, podobnie jak człowiek chory może przez jakiś czas nie wiedzieć, że jest poważnie chory. Brak świadomości problemu nie oznacza jednak, że problemu nie ma.
Biblia mówi jasno, że wszyscy zgrzeszyliśmy. Nie chodzi tylko o kilka złych czynów. Problem jest głębszy. Grzech wypływa z serca człowieka. Jezus powiedział, że z wnętrza człowieka wychodzą złe myśli, pycha, chciwość, nieczystość, kłamstwo, zazdrość i inne grzechy. To znaczy, że potrzebujemy nie tylko poprawy zachowania, ale oczyszczenia serca i pojednania z Bogiem.
Przed Bogiem nie wystarczy powiedzieć: nie jestem najgorszy. Bóg nie porównuje nas z innymi ludźmi, ale ze swoją świętością. W świetle Bożego prawa każdy człowiek jest winny. Dlatego potrzebujemy nie tylko moralnej inspiracji, ale Zbawiciela. Potrzebujemy kogoś, kto poniesie naszą winę, zapłaci za nasz grzech i otworzy nam drogę do Boga.
Tym Zbawicielem jest Jezus Chrystus. Dzięki Jego śmierci na krzyżu człowiek może otrzymać pełne przebaczenie. Nie dlatego, że zasłużył. Nie dlatego, że sam wszystko naprawił. Ale dlatego, że Chrystus wziął na siebie karę za grzech.
„Wszyscy bowiem zgrzeszyli i pozbawieni są chwały Bożej.”
Rz 3,23
Dlaczego warto zajmować się Jezusem?
Nie warto zajmować się chrześcijaństwem tylko dlatego, że jest ciekawe kulturowo, historycznie albo moralnie. Jeśli chrześcijaństwo nie jest prawdą, wtedy ostatecznie nie ma mocy zbawić człowieka. Ale jeśli jest prawdą, wtedy jest najważniejszą sprawą na świecie.
Chrześcijaństwo opiera się na wydarzeniach historycznych: życiu, śmierci i zmartwychwstaniu Jezusa Chrystusa. Nie jest jedynie zbiorem idei ani duchową metaforą. Apostołowie nie głosili tylko zasad moralnych. Głosili, że Jezus naprawdę żył, naprawdę umarł, naprawdę został pogrzebany i naprawdę zmartwychwstał.
Dlatego pytanie o Jezusa jest najważniejszym pytaniem, jakie człowiek może sobie postawić. Kim On jest? Czy był tylko nauczycielem? Czy prorokiem? Czy moralnym przykładem? Czy kimś znacznie większym — Synem Bożym i Zbawicielem świata?
Od odpowiedzi na to pytanie zależy wszystko.
„Chrystus umarł — zgodnie z Pismem — za nasze grzechy, został pogrzebany, zmartwychwstał trzeciego dnia.”
1 Kor 15,3-4
Kim jest Jezus?
Jezus nie pozostawił nam możliwości, aby traktować Go jedynie jako dobrego nauczyciela religijnego. Mówił o sobie rzeczy, których zwykły człowiek nie powinien mówić. Przebaczał grzechy. Twierdził, że jest jedno z Ojcem. Mówił, że przyjdzie sądzić świat. Wzywał ludzi, aby szli za Nim, ufali Mu i kochali Go bardziej niż wszystko inne.
Gdyby Jezus był tylko człowiekiem, takie słowa byłyby bluźnierstwem albo szaleństwem. Dobry nauczyciel moralny nie mówi o sobie, że ma władzę przebaczać grzechy i sądzić świat, jeśli to nie jest prawda. Dlatego trzeba podjąć decyzję: albo Jezus był kimś znacznie większym niż zwykły nauczyciel, albo Jego twierdzenia były fałszywe.
Jego charakter nie pasuje do obrazu oszusta. Nawet wielu ludzi, którzy nie są chrześcijanami, uznaje niezwykłość Jego życia, czystość Jego nauki, miłość do odrzuconych, odwagę wobec fałszu i świętość Jego postawy. Jezus łączył prawdę i miłość w sposób, którego nie widzimy u nikogo innego.
Najmocniejszym potwierdzeniem Jego tożsamości jest jednak zmartwychwstanie. Grób był pusty. Uczniowie, którzy wcześniej bali się i uciekli, stali się odważnymi świadkami. Twierdzili, że widzieli zmartwychwstałego Chrystusa. Za to świadectwo byli gotowi cierpieć i umierać. Narodził się Kościół, który od początku głosił nie tylko pamięć o Jezusie, ale Jego zwycięstwo nad śmiercią.
Zmartwychwstanie nie jest dodatkiem do chrześcijaństwa. Jest jego centrum. Jeśli Jezus nie zmartwychwstał, chrześcijaństwo upada. Jeśli jednak zmartwychwstał, to znaczy, że naprawdę jest Synem Bożym, Panem i Zbawicielem.
„Ja i Ojciec jedno jesteśmy.”
J 10,30
„Jeżeli Chrystus nie zmartwychwstał, daremna jest wasza wiara.”
1 Kor 15,17
Po co Jezus przyszedł na świat?
Jezus przyszedł na świat, aby nas zbawić. Nie przyszedł tylko po to, żeby dać przykład dobrego życia, choć Jego życie jest doskonałym przykładem. Nie przyszedł tylko po to, żeby nauczać, choć Jego nauka jest prawdą. Przyszedł przede wszystkim po to, aby umrzeć za grzeszników.
Sam powiedział, że przyszedł oddać swoje życie jako okup za wielu. Słowo okup przypomina sytuację niewolnika, za którego ktoś płaci cenę, aby go uwolnić. Człowiek przez grzech znajduje się w niewoli: winy, śmierci, lęku, duchowego oddzielenia od Boga i mocy grzechu. Jezus przyszedł, aby zapłacić cenę naszej wolności.
Krzyż nie był nieszczęśliwym zakończeniem życia Jezusa. Był celem Jego przyjścia. Na krzyżu Jezus wziął na siebie nasze grzechy. Cierpiał nie tylko fizycznie, choć ukrzyżowanie było straszliwą męką. Cierpiał także duchowo, ponieważ poniósł sąd za grzechy swojego ludu. On, niewinny, umarł za winnych.
„Syn Człowieczy (…) przyszedł, żeby służyć i dać swoje życie na okup za wielu.”
Mk 10,45
Jezus umarł zamiast nas
Biblia mówi, że Jezus umarł za nas. To znaczy: w naszym miejscu, dla naszego dobra, zamiast nas. To my zgrzeszyliśmy. To my zasłużyliśmy na sąd. To my powinniśmy ponieść konsekwencje własnego buntu przeciwko Bogu. Ale Chrystus z miłości wziął naszą winę na siebie.
To jest serce Ewangelii. Bóg nie zamiata grzechu pod dywan. Nie udaje, że zło nie ma znaczenia. Jest święty i sprawiedliwy, dlatego grzech musi zostać osądzony. Ale Bóg jest także miłością, dlatego sam w Chrystusie daje ofiarę za grzeszników. Na krzyżu spotykają się Boża sprawiedliwość i Boża miłość.
Nie jesteśmy zbawieni przez własne uczynki, religijność, dobre intencje czy moralną poprawę. Jesteśmy zbawieni przez ofiarę Chrystusa. On zapłacił cenę. On poniósł karę. On przelał krew. On otworzył drogę do Ojca.
Dlatego człowiek nie może niczego dodać do krzyża. Może tylko przyjść z wiarą i przyjąć to, co Chrystus uczynił.
„Umiłował mnie i samego siebie wydał za mnie.”
Ga 2,20
„W Nim mamy odkupienie przez Jego krew — odpuszczenie występków.”
Ef 1,7
Od czego Jezus nas uwalnia?
Jezus uwalnia nas najpierw od winy. Niezależnie od tego, czy czujemy się winni, czy nie, przed Bogiem wszyscy jesteśmy winni, ponieważ złamaliśmy Jego prawo. Grzech prowadzi do śmierci, czyli oddzielenia od Boga. Jezus wziął tę karę na siebie, abyśmy mogli otrzymać przebaczenie.
Jezus uwalnia nas także od niewoli grzechu. Grzech nie jest tylko pojedynczym złym czynem. Ma moc zniewalania człowieka. Człowiek może mówić, że jest wolny, a jednocześnie być niewolnikiem pożądliwości, pychy, gniewu, lęku, uzależnienia, nieczystości, kłamstwa albo egoizmu. Jezus nie tylko przebacza winę, ale łamie panowanie grzechu nad człowiekiem.
Jezus uwalnia również od lęku przed śmiercią. Śmierć jest jednym z największych lęków człowieka, ponieważ stawia nas wobec wieczności i sądu. Chrystus przez swoją śmierć i zmartwychwstanie pokonał śmierć. Dla tych, którzy należą do Niego, śmierć nie jest już wejściem w potępienie, lecz przejściem do życia z Panem.
„Albowiem zapłatą za grzech jest śmierć, a łaska przez Boga dana to życie wieczne.”
Rz 6,23
„Każdy, kto popełnia grzech, jest niewolnikiem grzechu.”
J 8,34
„Jeżeli więc Syn was wyzwoli, wówczas będziecie rzeczywiście wolni.”
J 8,36
Do czego Jezus nas uwalnia?
Jezus nie uwalnia człowieka tylko od czegoś. Uwalnia go także do czegoś. Przede wszystkim uwalnia nas do relacji z Bogiem. Grzech oddzielał nas od Boga jak mur. Przez krzyż ten mur został zburzony. Człowiek, który ufa Chrystusowi, zostaje pojednany z Bogiem i może nazywać Go Ojcem.
Jezus uwalnia nas także do miłości. Człowiek bez Boga jest skupiony przede wszystkim na sobie. Nawet jego miłość często miesza się z egoizmem, lękiem i potrzebą kontroli. Kiedy jednak człowiek poznaje miłość Boga objawioną w Chrystusie, zaczyna uczyć się kochać inaczej. Nie dlatego, że sam z siebie staje się doskonały, ale dlatego, że Duch Święty zaczyna przemieniać jego serce.
Jezus uwalnia nas również do przemiany. Czasem ludzie mówią: taki już jestem i nic mnie nie zmieni. Ewangelia mówi coś innego. Człowiek nie musi pozostać niewolnikiem własnego charakteru, grzechu, przeszłości czy słabości. Duch Święty daje nowe życie i stopniowo kształtuje w nas owoc podobny do charakteru Chrystusa.
„Wasze winy wykopały przepaść między wami a waszym Bogiem.”
Iz 59,2
„Wszystkim tym jednak, którzy Je przyjęli, dało moc, aby się stali dziećmi Bożymi.”
J 1,12
„My miłujemy Boga, ponieważ Bóg sam pierwszy nas umiłował.”
1 J 4,19
„Owocem zaś ducha jest: miłość, radość, pokój, cierpliwość, uprzejmość, dobroć…”
Ga 5,22
Dlaczego ludzie odrzucają dar Boga?
W Jezusie Chrystusie Bóg daje człowiekowi przebaczenie, wolność, nowe życie i Ducha Świętego. To wszystko jest darem łaski. A jednak wielu ludzi odrzuca ten dar albo odkłada decyzję na później.
Jedni mówią: nie potrzebuję Boga. Zwykle oznacza to: jakoś sobie radzę albo nie czuję takiej potrzeby. Problem w tym, że największą potrzebą człowieka nie jest chwilowe szczęście, ale przebaczenie grzechów i pojednanie z Bogiem. Człowiek może być zadowolony z życia, a jednocześnie być oddzielony od Boga i zmierzać ku sądowi.
Inni mówią: musiałbym zrezygnować ze zbyt wielu rzeczy. Rzeczywiście, przyjście do Chrystusa oznacza odwrócenie się od grzechu. Ale Bóg nie odbiera nam niczego dobrego. Wzywa nas do porzucenia tego, co nas niszczy. To, z czego rezygnujemy dla Chrystusa, jest niczym w porównaniu z tym, co otrzymujemy w Nim.
Niektórzy myślą: to zbyt proste, musi być jakiś haczyk. Trudno im przyjąć, że zbawienie jest darmowe. Ale ono jest darmowe dla nas nie dlatego, że było tanie. Jest darmowe dla nas, ponieważ Chrystus zapłacił za nie własną krwią.
Jeszcze inni mówią: nie jestem wystarczająco dobry. To prawda. Nikt z nas nie jest. I właśnie dlatego potrzebujemy Jezusa. Gdybyśmy mogli sami stać się wystarczająco dobrzy, krzyż nie byłby potrzebny. Bóg nie przyjmuje nas dlatego, że jesteśmy godni. Przyjmuje nas w Chrystusie, gdy przychodzimy z wiarą.
Są też tacy, którzy mówią: nie wytrwam. O własnych siłach rzeczywiście nie wytrwamy. Ale chrześcijańskie życie nie polega na tym, że człowiek sam próbuje udowodnić Bogu swoją siłę. Bóg daje Ducha Świętego, który wzmacnia, prowadzi i przemienia.
Najczęstszą wymówką jest jednak: pomyślę o tym później. To bardzo niebezpieczne. Człowiek nie wie, ile ma czasu. Im dłużej odkłada odpowiedź Bogu, tym bardziej jego serce może stawać się obojętne. Ewangelia wzywa nas dzisiaj.
„Oto teraz czas upragniony, oto teraz dzień zbawienia.”
2 Kor 6,2
„Dziś, jeśli głos Jego usłyszycie, nie zatwardzajcie serc waszych.”
Hbr 3,15
Jak przyjąć dar zbawienia?
Nowy Testament mówi jasno: człowiek przyjmuje zbawienie przez wiarę w Jezusa Chrystusa. Nie jest to ślepy skok w ciemność. Wiara opiera się na tym, kim jest Jezus i co uczynił. To osobiste zaufanie Chrystusowi jako Panu i Zbawicielowi.
Można to ująć bardzo prosto w trzech słowach: przepraszam, dziękuję, proszę.
Przepraszam oznacza uznanie własnego grzechu przed Bogiem. Nie chodzi o ogólne stwierdzenie, że nikt nie jest idealny. Chodzi o szczere przyznanie: zgrzeszyłem przeciwko Bogu, potrzebuję przebaczenia i chcę odwrócić się od zła.
Dziękuję oznacza wiarę w to, że Jezus umarł za mnie na krzyżu. Dziękuję Mu za Jego ofiarę, za przebaczenie, za łaskę i za to, że zapłacił za mój grzech.
Proszę oznacza osobiste przyjęcie Chrystusa. Bóg nie wchodzi do naszego życia przemocą. Wzywa nas, abyśmy przyszli do Niego, zaufali Mu i przyjęli Jego dar.
Nie zbawia nas sama forma modlitwy, ale prawdziwa wiara w Chrystusa. Modlitwa może jednak być prostym sposobem wyrażenia tej wiary przed Bogiem.
„Jeżeli więc ustami swoimi wyznasz, że Jezus jest Panem (…), osiągniesz zbawienie.”
Rz 10,9
Prosta modlitwa zaufania Chrystusowi
Panie Jezu Chryste, przychodzę do Ciebie jako grzesznik, który potrzebuje przebaczenia. Przepraszam Cię za moje grzechy, za moje odejście od Boga i za wszystko, co było złe w moim życiu. Proszę, przebacz mi.
Dziękuję Ci, że umarłeś za mnie na krzyżu i wziąłeś na siebie karę za mój grzech. Dziękuję, że Twoja ofiara jest wystarczająca i że nie muszę dodawać do niej własnych zasług.
Proszę, wejdź do mojego życia, zbaw mnie, daj mi nowe serce i prowadź mnie przez Ducha Świętego. Chcę zaufać Tobie jako mojemu Panu i Zbawicielowi. Amen.
Co dalej po przyjściu do Chrystusa?
Jeśli człowiek zaufał Chrystusowi, nie powinien zatrzymywać tego tylko dla siebie. Warto powiedzieć o tym komuś wierzącemu, kto ucieszy się z tej decyzji i pomoże zrobić kolejne kroki. Wyznanie wiary przed kimś innym często pomaga uświadomić sobie, że stało się coś realnego.
Bardzo ważne jest czytanie Pisma Świętego. Biblia jest Słowem Bożym. Przez nią Bóg uczy, koryguje, pociesza i prowadzi. Dobrze zacząć od Ewangelii Jana i codziennie czytać choć krótki fragment, prosząc Boga, aby pomagał go rozumieć.
Trzeba także modlić się, czyli rozmawiać z Bogiem. Modlitwa nie musi być sztuczna ani skomplikowana. Można uwielbiać Boga za to, kim jest, wyznawać grzechy, dziękować Mu i prosić o pomoc dla siebie oraz innych.
Kolejnym krokiem jest dołączenie do żywej społeczności wierzących. Chrześcijanin nie został powołany do samotnej wiary. Potrzebuje braci i sióstr, wspólnego rozważania Słowa, modlitwy, zachęty, korekty i służby. Zdrowa wspólnota pomaga wzrastać w Chrystusie.
„Trwali oni w nauce Apostołów i we wspólnocie, w łamaniu chleba i w modlitwach.”
Dz 2,42
Najważniejsza decyzja
Najważniejsze pytanie nie brzmi: czy interesuje mnie religia? Nie brzmi też: czy uważam chrześcijaństwo za ciekawą tradycję? Najważniejsze pytanie brzmi: co zrobię z Jezusem Chrystusem?
Jeśli On naprawdę jest Synem Bożym, jeśli naprawdę umarł za nasze grzechy i zmartwychwstał, to nie można pozostać wobec Niego obojętnym. Można Go odrzucić, można odkładać decyzję, można szukać wymówek. Ale można też przyjść do Niego, zaufać Mu i otrzymać przebaczenie oraz nowe życie.
Chrystus nie zaprasza ludzi, którzy sami siebie naprawili. Zaprasza grzeszników, zagubionych, obciążonych, pustych, zmęczonych i świadomych swojej winy. Zaprasza każdego, kto chce przyjść do Niego w wierze.
„Przyjdźcie do Mnie wszyscy, którzy utrudzeni i obciążeni jesteście.”
Mt 11,28
Cytaty biblijne za: Biblia Tysiąclecia, wyd. V, Pallottinum.
