10. Przemienione życie i Boże powołanie
Czasem największa zmiana w życiu człowieka nie zaczyna się od poprawienia kilku zachowań, ale od tego, że zaczyna on inaczej patrzeć na Boga, siebie i cały świat. Można porównać to do kompasu. Jeśli kompas jest źle ustawiony, człowiek może iść bardzo zdecydowanie, ale będzie szedł w złym kierunku. Dopiero gdy igła zostanie ustawiona właściwie, każdy kolejny krok zaczyna mieć sens.
Tak właśnie wygląda prawdziwe chrześcijaństwo. Nie polega ono jedynie na dodaniu kilku religijnych zwyczajów do starego życia. Nie chodzi tylko o to, by trochę mniej grzeszyć, trochę częściej się modlić i trochę bardziej interesować się Biblią. Chrześcijaństwo zaczyna się od tego, że Bóg przez Ewangelię zmienia centrum naszego życia.
Apostoł Paweł w Liście do Kolosan pokazuje, że człowiek wierzący jest złączony z Chrystusem. Umarł z Nim, powstał z Nim do nowego życia i ma przed sobą chwałę, która objawi się przy Jego powrocie. Prorok Izajasz pokazuje natomiast, że prawdziwa przemiana zaczyna się od spotkania ze świętym Bogiem. Człowiek widzi wtedy własny grzech, doświadcza Bożego oczyszczenia i odpowiada gotowością do służby.
Te dwa fragmenty prowadzą nas do jednej głównej prawdy: kiedy człowiek naprawdę spotyka Boga, nie może już żyć tak, jakby Bóg był dodatkiem do jego planów.
Nowe życie zaczyna się od spojrzenia w górę
Paweł pisze:
Jeśli więc razem z Chrystusem zostaliście wskrzeszeni, szukajcie tego, co w górze, gdzie Chrystus siedzi po prawicy Boga (Kol 3:1).
To wezwanie nie oznacza ucieczki od codzienności. Chrześcijanin nadal ma rodzinę, pracę, obowiązki, rachunki, relacje i zwykłe sprawy życia. Ale od chwili nawrócenia wszystko to powinno być widziane w nowym świetle. Najważniejsze nie jest już pytanie: czego ja chcę? Najważniejsze staje się pytanie: czego chce Chrystus?
Paweł mówi dalej:
Myślcie o tym, co w górze, nie o tym, co na ziemi (Kol 3:2).
Nie chodzi o to, że ziemskie sprawy nie mają znaczenia. Chodzi o to, że nie mogą być naszym bogiem. Praca jest ważna, ale nie może stać się panem życia. Rodzina jest wielkim darem, ale nawet ona nie może zająć miejsca Chrystusa. Pieniądze są potrzebne, ale nie wolno im kierować sercem. Dobra opinia ludzi może być przyjemna, ale nie może być ważniejsza niż wierność Bogu.
Człowiek bez Chrystusa zwykle buduje życie wokół siebie:
- moich planów,
- mojej wygody,
- mojego bezpieczeństwa,
- moich ambicji,
- moich pragnień.
Ewangelia zmienia centrum. Chrystus nie przychodzi po to, by stać się dodatkiem do starego życia, ale po to, by stać się Panem całego życia.
Stary człowiek musi zostać zdjęty jak stare ubranie
Paweł używa bardzo prostego obrazu: starego i nowego ubrania. Człowiek, który należy do Chrystusa, ma zdjąć z siebie dawny sposób życia i przyoblec się w nowy.
To obraz bardzo praktyczny. Nikt rozsądny nie zakłada czystej koszuli na brudne, przepocone ubranie. Najpierw trzeba zdjąć to, co stare i zabrudzone. Podobnie jest w życiu duchowym. Nie można po prostu dołożyć kilku chrześcijańskich słów do niezmienionego serca i udawać, że wszystko jest w porządku.
Paweł pisze:
Zadajcie więc śmierć temu, co ziemskie w waszych członkach: nierządowi, nieczystości, namiętności, złej pożądliwości i chciwości, która jest bałwochwalstwem (Kol 3:5).
To są mocne słowa. Biblia nie mówi: trochę ograniczcie grzech. Nie mówi: spróbujcie nadać mu religijną nazwę. Nie mówi: usprawiedliwiajcie go, bo wszyscy tak robią. Słowo Boże mówi: zadajcie mu śmierć.
Grzech nie jest drobną słabością, którą można oswoić. Jest buntem przeciw Bogu. Jeśli człowiek zaczyna traktować pieniądze, przyjemność, seks, sukces albo własne pragnienia jako coś ważniejszego od Boga, wtedy tworzy sobie bożka. A bożek zawsze obiecuje szczęście, ale ostatecznie zniewala.
Dlatego prawdziwa przemiana wymaga zerwania ze starym sposobem życia. Nie chodzi o doskonałość osiągniętą własną siłą. Chodzi o prawdziwą walkę wiary, w której człowiek przestaje usprawiedliwiać grzech i zaczyna nazywać go tak, jak nazywa go Bóg.
Grzech języka pokazuje stan serca
Paweł nie zatrzymuje się tylko na grzechach związanych z pożądliwością i chciwością. Przechodzi także do naszej mowy.
Teraz zaś odrzućcie i wy to wszystko: gniew, zapalczywość, złość, bluźnierstwo i haniebną mowę z waszych ust (Kol 3:8).
To bardzo konkretne. Czasem człowiek myśli, że skoro nie popełnia pewnych jawnych grzechów, to jego życie jest w porządku. Ale Słowo Boże dotyka także tego, jak mówimy: do żony, męża, dzieci, rodziców, współpracowników, braci i sióstr w wierze.
Język potrafi budować, ale potrafi też niszczyć. Jedno zdanie może kogoś podnieść na duchu, a inne może zostać w pamięci na lata jak rana. Można kogoś zranić krzykiem, ale można też zranić ironią, chłodem, milczeniem, lekceważeniem albo ciągłym wypominaniem dawnych błędów.
Prawdziwa przemiana w Chrystusie nie dotyczy tylko tego, co robimy w niedzielę, ale także tego, jak odzywamy się w domu w poniedziałek wieczorem, gdy jesteśmy zmęczeni. Nowe życie w Chrystusie musi zejść z poziomu deklaracji do codziennych słów, reakcji i postaw.
W Chrystusie zmienia się nasze patrzenie na ludzi
Paweł pisze:
Tu nie ma Greka ani Żyda, obrzezania ani nieobrzezania, barbarzyńcy, Scyty, niewolnika, wolnego, ale Chrystus jest wszystkim i we wszystkich (Kol 3:11).
W świecie ludzie bardzo łatwo dzielą się na grupy. Jedni czują się lepsi z powodu pochodzenia, wykształcenia, pieniędzy, tradycji, stanowiska, narodowości albo religijnego środowiska. Inni czują się gorsi, odrzuceni i nieważni. Ewangelia uderza w pychę jednych i leczy poczucie odrzucenia drugich.
W Chrystusie najważniejsze nie jest to, z jakiego środowiska ktoś pochodzi, ile ma pieniędzy, jaką ma historię rodzinną, jaką ma pozycję społeczną ani jak wygląda jego przeszłość. Najważniejsze jest to, czy należy do Chrystusa.
To nie znaczy, że wszystkie różnice przestają istnieć. Nadal jesteśmy różni. Mamy różne charaktery, doświadczenia, zadania i odpowiedzialności. Ale te różnice nie mogą być podstawą pogardy, wywyższania się ani odrzucenia. Kościół Chrystusa nie jest miejscem dla ludzi, którzy uważają się za lepszych, lecz dla grzeszników zbawionych łaską.
Nowe życie ma nowy charakter
Po zdjęciu starego ubrania Paweł mówi, co mamy na siebie włożyć.
Przyobleczcie się więc jako wybrani Boży, święci i umiłowani, w serdeczne miłosierdzie, dobroć, pokorę, łagodność, cierpliwość (Kol 3:12).
Zwróćmy uwagę, od czego Paweł zaczyna. Nie mówi najpierw: musicie zasłużyć na Bożą miłość. Mówi: jesteście wybrani, święci i umiłowani. To bardzo ważne. Chrześcijańskie posłuszeństwo nie wyrasta z próby kupienia sobie Bożej akceptacji. Wyrasta z tego, że Bóg już okazał nam łaskę w Chrystusie.
Człowiek przyjęty przez Boga może uczyć się przyjmować innych. Człowiek, któremu przebaczono, może uczyć się przebaczać. Człowiek, który został potraktowany przez Boga cierpliwie, może uczyć się cierpliwości wobec słabszych.
Nowe ubranie chrześcijanina to nie religijna maska, ale charakter kształtowany przez Ewangelię: miłosierdzie zamiast obojętności, dobroć zamiast złośliwości, pokora zamiast pychy, łagodność zamiast agresji, cierpliwość zamiast wybuchowości.
Można to porównać do owocu na drzewie. Owoc nie jest przyklejony taśmą do gałęzi. Wyrasta z życia drzewa. Podobnie chrześcijański charakter nie jest sztuczną dekoracją. Jest owocem życia z Chrystusem.
Przebaczenie jest znakiem ludzi, którym przebaczono
Paweł pisze:
Znosząc jedni drugich i przebaczając sobie nawzajem, jeśli ktoś ma zarzut przeciw drugiemu; jak Chrystus przebaczył wam, tak i wy (Kol 3:13).
To jedno z najbardziej praktycznych przykazań chrześcijańskiego życia. W każdej wspólnocie, rodzinie i relacji pojawią się napięcia. Ludzie będą się ranić, nie rozumieć, mówić za dużo albo za mało, zawodzić oczekiwania. Gdyby wspólnota miała istnieć tylko tam, gdzie nikt nikogo nie zrani, nie byłoby żadnej wspólnoty.
Podstawą chrześcijańskiego przebaczenia nie jest to, że krzywda była mała. Nie jest nią także to, że druga osoba zawsze w pełni zrozumiała swój błąd. Podstawą jest to, że Chrystus przebaczył nam.
Oczywiście przebaczenie nie oznacza udawania, że zło się nie wydarzyło. Nie oznacza też pozwalania na dalsze krzywdzenie. Ale oznacza rezygnację z zemsty, oddanie sprawy Bogu i gotowość, by nie żyć w więzieniu goryczy.
Ten, kto naprawdę rozumie, ile przebaczono mu w Chrystusie, nie może uczynić nieprzebaczenia stylem swojego życia.
Miłość spaja wszystko
Paweł dodaje:
Ponad to wszystko przyobleczcie się w miłość, która jest więzią doskonałości (Kol 3:14).
Miłość jest jak pas, który spina całą szatę. Bez niej nawet dobre rzeczy zaczynają się rozpadać. Można mówić prawdę bez miłości i wtedy prawda staje się narzędziem ranienia. Można służyć bez miłości i wtedy służba staje się powodem do pychy. Można znać Biblię bez miłości i wtedy wiedza nadyma, zamiast budować.
Biblijna miłość nie jest tylko uczuciem. Jest postawą serca i decyzją, by szukać dobra drugiego człowieka przed Bogiem. Taka miłość nie zawsze jest łatwa. Czasem wymaga cierpliwości, uniżenia, rozmowy, przebaczenia i rezygnacji z własnej wygody.
Ale właśnie taka miłość pokazuje, że Ewangelia nie zatrzymała się w głowie, lecz zaczęła przemieniać serce.
Słowo Chrystusa ma mieszkać w nas obficie
Paweł pisze:
Słowo Chrystusa niech mieszka w was obficie, we wszelkiej mądrości (Kol 3:16).
Nie wystarczy od czasu do czasu usłyszeć coś o Bogu. Słowo Chrystusa ma w nas mieszkać. To znaczy, że ma być u siebie, a nie tylko wpadać na chwilę jak gość.
Człowiek, w którym mieszka Słowo Chrystusa, zaczyna inaczej myśleć, oceniać, mówić i wybierać. Biblia koryguje jego pragnienia, pokazuje grzech, prowadzi do Chrystusa, uczy mądrości i daje pociechę. Dlatego regularne karmienie się Słowem Bożym nie jest dodatkiem dla szczególnie religijnych osób, ale koniecznością dla każdego ucznia Jezusa.
To podobne do codziennego jedzenia. Nie wystarczy zjeść raz w miesiącu wielki obiad i uznać, że organizm ma wszystko, czego potrzebuje. Tak samo dusza potrzebuje stałego karmienia Słowem Bożym.
Wszystko ma być czynione w imię Pana Jezusa
Paweł podsumowuje:
I wszystko, cokolwiek czynicie w słowie lub czynie, wszystko czyńcie w imię Pana Jezusa, dziękując przez niego Bogu Ojcu (Kol 3:17).
To zdanie obejmuje całe życie. Nie tylko modlitwę, nabożeństwo i rozmowy o wierze. Wszystko: słowa, decyzje, pracę, odpoczynek, relacje, pieniądze, plany, obowiązki domowe i sposób traktowania ludzi.
Żyć w imię Pana Jezusa to pytać: czy to przynosi Mu chwałę? Czy mogę to zrobić z czystym sumieniem przed Nim? Czy moje słowa pasują do ucznia Chrystusa? Czy moje decyzje pokazują, że On jest Panem?
To jest prawdziwa zmiana centrum. Dawniej człowiek żył dla siebie. Teraz uczy się żyć dla Chrystusa.
Spotkanie ze świętym Bogiem obnaża nasze serce
Drugi fragment, który pomaga nam zrozumieć przemianę życia, to powołanie Izajasza. Prorok ujrzał Pana siedzącego na wysokim i wyniosłym tronie. Usłyszał wołanie serafinów:
Święty, święty, święty jest Pan zastępów; cała ziemia jest pełna jego chwały (Iz 6:3).
Izajasz nie wyszedł z tego spotkania z poczuciem własnej wielkości. Nie powiedział: jestem wyjątkowy, skoro miałem taką wizję. Nie zaczął budować swojej pozycji na duchowym doświadczeniu. Pierwszą reakcją było złamanie.
Biada mi! Zginąłem, bo jestem człowiekiem nieczystych warg i mieszkam pośród ludu nieczystych warg, a moje oczy widziały Króla, Pana zastępów (Iz 6:5).
Im bliżej człowiek staje przed świętością Boga, tym mniej ma ochoty usprawiedliwiać swój grzech. W półmroku wiele rzeczy wygląda czysto. Dopiero w mocnym świetle widać kurz, plamy i brud. Podobnie jest z sercem. Dopóki porównujemy się z innymi ludźmi, możemy wypadać całkiem dobrze. Ale gdy stajemy wobec świętego Boga, kończą się wymówki.
To jest potrzebne doświadczenie. Człowiek nie przyjmie głęboko łaski, dopóki płytko rozumie swój grzech. Dobra nowina o przebaczeniu staje się naprawdę cenna dopiero wtedy, gdy zobaczymy, że bez Bożej łaski jesteśmy zgubieni.
Bóg nie tylko pokazuje grzech, ale daje oczyszczenie
Izajasz zobaczył własną nieczystość, ale Bóg nie zostawił go w rozpaczy. Jeden z serafinów dotknął jego ust rozżarzonym węglem z ołtarza i powiedział:
Oto dotknęło to twoich warg; twoja wina została usunięta, a twój grzech zgładzony (Iz 6:7).
To jest obraz Bożej łaski. Izajasz nie oczyścił sam siebie. Nie przedstawił listy dobrych uczynków. Nie obiecał, że od tej pory bardziej się postara, aby Bóg go przyjął. Oczyszczenie przyszło od Boga.
Dla nas pełne znaczenie tej prawdy objawia się w Jezusie Chrystusie. To On przez swoją śmierć na krzyżu zapłacił za grzechy swojego ludu. To Jego krew oczyszcza z winy. To dzięki Niemu grzesznik może stanąć przed świętym Bogiem nie na podstawie własnej sprawiedliwości, lecz na podstawie łaski.
W nim mamy odkupienie przez jego krew, przebaczenie grzechów według bogactwa jego łaski (Ef 1:7).
Prawdziwa przemiana nie zaczyna się od ludzkiego wysiłku, ale od Bożego miłosierdzia. Najpierw Bóg oczyszcza. Potem Bóg posyła. Najpierw łaska. Potem służba.
Człowiek oczyszczony przez Boga odpowiada gotowością
Po oczyszczeniu Izajasz słyszy głos Pana:
Kogo poślę? Kto pójdzie dla nas? (Iz 6:8).
Odpowiedź Izajasza jest prosta:
Oto ja, poślij mnie (Iz 6:8).
To nie jest odpowiedź człowieka, który uważa się za wystarczającego. Jeszcze przed chwilą mówił: jestem nieczysty. Ale teraz wie, że został oczyszczony przez Boga. Dlatego może powiedzieć: Panie, jestem do Twojej dyspozycji.
Tak działa łaska. Nie czyni człowieka biernym. Nie prowadzi do myślenia: skoro Bóg przebacza, mogę żyć po swojemu. Prawdziwa łaska rodzi wdzięczność, posłuszeństwo i gotowość do służby.
Nie każdy zostanie powołany do tego samego zadania co Izajasz. Nie każdy będzie kaznodzieją, misjonarzem czy nauczycielem. Ale każdy wierzący jest powołany, by należeć do Boga całym życiem. Można służyć Chrystusowi w rodzinie, w pracy, w rozmowie z sąsiadem, w wychowywaniu dzieci, w uczciwości, w modlitwie, w pomocy słabszym, w głoszeniu Ewangelii i w wierności w małych rzeczach.
Pytanie nie brzmi tylko: Panie, co możesz zrobić dla mnie? Prawdziwe pytanie ucznia brzmi także: Panie, co chcesz uczynić przeze mnie?
Prawdziwa przemiana obejmuje całego człowieka
Kolosan 3 i Izajasza 6 razem pokazują pełny obraz przemiany.
Izajasz uczy nas, że wszystko zaczyna się od zobaczenia Boga takim, jakim naprawdę jest: świętym, chwalebnym, królującym i godnym czci. W świetle Jego świętości widzimy własny grzech. Ale w Jego łasce znajdujemy oczyszczenie. A potem odpowiadamy gotowością: oto ja, poślij mnie.
Kolosan 3 pokazuje, jak ta przemiana ma wyglądać w codziennym życiu. Mamy szukać tego, co w górze. Mamy uśmiercać grzech. Mamy zdejmować stare ubranie dawnego życia i przyoblekać się w nowy charakter. Mamy przebaczać, kochać, żyć w pokoju, karmić się Słowem Chrystusa i wszystko czynić w imię Pana Jezusa.
To nie jest kosmetyczna poprawa. To nie jest religijne wygładzenie starego człowieka. To nowe życie.
Umarliście bowiem i wasze życie jest ukryte z Chrystusem w Bogu (Kol 3:3).
Chrześcijanin nie należy już do siebie. Jego życie jest ukryte z Chrystusem w Bogu. To daje bezpieczeństwo, ale też zobowiązuje. Skoro należymy do Chrystusa, nie możemy żyć tak, jakby On nie miał prawa do naszych decyzji.
Czy Chrystus naprawdę jest centrum?
Warto zadać sobie kilka prostych pytań.
Co najbardziej zajmuje moje myśli? Czego najbardziej się boję stracić? Co najczęściej kieruje moimi decyzjami? Co robię, gdy Boże Słowo sprzeciwia się moim pragnieniom? Czy łatwiej mi usprawiedliwiać grzech, czy go wyznawać? Czy moje słowa budują, czy ranią? Czy przebaczam, pamiętając, ile przebaczono mi w Chrystusie? Czy moje życie mówi: oto ja, poślij mnie?
Te pytania nie mają prowadzić do rozpaczy, ale do szczerego stanięcia przed Bogiem. On nie wzywa nas do udawania. Wzywa nas do pokuty, wiary i nowego życia.
Chrystus umarł i zmartwychwstał nie po to, byśmy tylko trochę poprawili swoje zachowanie, ale byśmy stali się nowym stworzeniem. Tam, gdzie Chrystus staje się centrum, tam zmienia się myślenie, charakter, relacje, słowa, pragnienia i kierunek całego życia.
Podsumowanie
Prawdziwa przemiana życia zaczyna się od Boga. Izajasz zobaczył świętość Pana, rozpoznał własny grzech, doświadczył oczyszczenia i odpowiedział gotowością do służby. Paweł w Liście do Kolosan pokazuje, że wierzący człowiek został złączony z Chrystusem, dlatego ma szukać tego, co w górze, uśmiercać grzech i przyoblec się w nowy charakter.
Chrześcijaństwo nie jest tylko zmianą kilku nawyków. Jest nowym życiem w Chrystusie. Obejmuje nasze myśli, słowa, pragnienia, relacje, przebaczenie, miłość, służbę i codzienne decyzje.
Najważniejsze pytanie brzmi: czy Chrystus naprawdę jest centrum mojego życia? Jeśli tak, nie możemy pozostać tacy sami. Ten, kto został oczyszczony przez łaskę Boga, jest wezwany, by żyć dla chwały Boga.
Do osobistego przeczytania w Biblii
Izajasza 6:1-8
Kolosan 3:1-17
Rzymian 6:1-14
2 Koryntian 5:14-17
Efezjan 4:17-32
Galacjan 5:16-26
Filipian 3:7-14
Krótka modlitwa
Panie Boże, pokaż mi swoją świętość i pomóż mi zobaczyć moje życie w świetle Twojego Słowa. Dziękuję Ci za Jezusa Chrystusa, który umarł za moje grzechy i daje mi nowe życie. Oczyść mnie z tego, co stare, ucz mnie szukać tego, co w górze, i kształtuj we mnie charakter podobny do Chrystusa. Spraw, aby moje słowa, decyzje, relacje i pragnienia były poddane Tobie. Oto jestem, Panie — prowadź mnie i używaj dla swojej chwały. Amen.
