9. Największe ostrzeżenie wszystkich czasów
Pięć doniosłych faktów
Jest pięć doniosłych faktów, którymi pragnę się zająć. Są one tak ważne, że zignorowanie ich oznaczałoby świadome odrzucenie największego ostrzeżenia wszystkich czasów i zlekceważenie sygnałów ostrzegawczych zawartych w Bożej prawdzie. Dlatego uważaj, bo chodzi tu o sprawy wieczne.
Nie wszyscy będą zbawieni
Nie ma powszechnego zbawienia. Jedni będą zbawieni, a inni zgubieni. Nie ulegaj błędom i nie daj się oszukiwać. Dzień oddzielenia jednych od drugich na pewno nastąpi: oddzielenia zboża od plew, dobrych od złych, owiec od kozłów. Każdy człowiek zostanie zaliczony do jednej albo drugiej grupy.
Nie opieram się na tym, co mówią zwolennicy powszechnego zbawienia, lecz na uroczystym świadectwie Pisma Świętego, które powtarza tę prawdę wielokrotnie. Pytanie brzmi: czy będziesz między zbawionymi, czy między zgubionymi?
Aby uwypuklić tę prawdę, muszę odwołać się do przypowieści o pszenicy i kąkolu oraz do przypowieści o sieci. Nie musimy spierać się o interpretację tych przypowieści, ponieważ sam Pan nam je wyjaśnił. Pszenica — mówi On — symbolizuje dzieci Boże, a kąkol dzieci złego. Słudzy chcieli wyplenić kąkol i zostawić pszenicę, ale On powiedział:
Pozwólcie obojgu róść aż do żniwa; a w czasie żniwa powiem żeńcom: Zbierzcie najpierw chwast i powiążcie go w snopki na spalenie; pszenicę zaś zwieźcie do mego spichlerza (Mt 13:30).
Jak długo będą rosnąć razem? Aż do żniwa. Kiedy nastąpi żniwo? Przy końcu świata. Oznacza to, że aż do końca doczesności będzie pszenica i kąkol, będą dzieci Boże i dzieci złego. Gdyby wszyscy mieli być zbawieni, kąkol musiałby zamienić się w pszenicę. Ale tak się nie stanie. Kąkol pozostanie kąkolem. Nie jest przeznaczony na zbawienie, lecz zostanie zebrany w snopy i spalony.
To samo mówi przypowieść o sieci. Do sieci zagarnia się zarówno dobre, jak i złe ryby. A zatem w morzu są także złe ryby. Jest to sieć Królestwa, czyli Kościół widzialny, w którym znajdują się również źli — podobnie jak złe ryby znajdują się w sieci. Oddzielenie nie nastąpi wcześniej, lecz dopiero przy końcu świata. Wtedy dobrzy zostaną oddzieleni od złych. A więc nie wszyscy będą zbawieni.
Syn Człowieczy pośle aniołów swoich: ci zbiorą z Jego królestwa wszystkie zgorszenia i tych, którzy dopuszczają się nieprawości, i wrzucą ich w piec rozpalony (…). Wtedy sprawiedliwi jaśnieć będą jak słońce w królestwie Ojca swego (Mt 13:41-43).
Tak będzie przy końcu świata: wyjdą aniołowie, wyłączą złych spośród sprawiedliwych (Mt 13:49).
Gdy Syn Człowieczy przyjdzie w swej chwale, a z Nim wszyscy aniołowie, wtedy zasiądzie na swoim tronie pełnym chwały. I zgromadzą się przed Nim wszystkie narody, a On oddzieli jednych od drugich, jak pasterz oddziela owce od kozłów. Owce postawi po prawej, a kozły po swojej lewej stronie. Wtedy odezwie się Król do tych po prawej stronie: Pójdźcie, błogosławieni Ojca mojego, weźcie w posiadanie królestwo przygotowane wam od założenia świata. Wtedy odezwie się i do tych po lewej stronie: Idźcie precz ode Mnie, przeklęci, w ogień wieczny, przygotowany diabłu i jego aniołom. I pójdą ci na mękę wieczną, sprawiedliwi zaś do życia wiecznego (Mt 25:31-34.41.46).
Nasz Pan mówi, że aniołowie oddzielą grzesznych od sprawiedliwych. On postawi swoje owce po prawej stronie, a kozły po lewej. Do jednych powie: Pójdźcie, błogosławieni, a do drugich: Idźcie precz ode Mnie, przeklęci. Skoro więc nastąpi oddzielenie, nie wszyscy będą zbawieni. Dlatego raz jeszcze pytam: czy będziesz między zbawionymi, czy między zgubionymi?
Większość będzie zgubiona
Wchodźcie przez ciasną bramę. Bo szeroka jest brama i przestronna ta droga, która prowadzi do zguby, a wielu jest takich, którzy przez nią wchodzą. Jakże ciasna jest brama i wąska droga, która prowadzi do życia, a mało jest takich, którzy ją znajdują (Mt 7:13-14).
Wielu — a nie niewielu — jest na szerokiej drodze. Mało zaś — a nie wielu — jest na drodze wąskiej.
Ale jak Bóg miłości — zawołasz — może przeznaczyć większość na zatracenie? Na pewno większość będzie zbawiona, a potępiona zostanie tylko niewielka liczba największych grzeszników wszystkich wieków.
Nie, przyjacielu. Większość pójdzie na zatracenie.
Pozwól, że zadam pytanie: czy był kiedykolwiek czas, gdy Bóg — który, jak mówisz, jest Bogiem miłości — pozwolił, aby większość uległa zgubie? Tak, był taki czas. Był to czas potopu. Tylko osiem osób zostało uratowanych, a wszyscy inni zginęli. Zginęli dobrzy i źli, starzy i młodzi, nawet dzieci i niemowlęta — wszyscy znaleźli zgubę w wodach potopu.
Jeśli Bóg uczynił to raz, czy nie jest do pomyślenia, że może uczynić to raz jeszcze? Tak, uczyni to. Czy pamiętasz Sodomę i Gomorę? Ilu ludzi zostało uratowanych? Tylko troje. Wszyscy inni zginęli. Jeśli Bóg uczynił to drugi raz, może uczynić to po raz trzeci.
Wiemy dobrze, że zdecydowana większość odrzuci Jezusa Chrystusa i będzie zgubiona. Dlaczego? Już dziś szeroka droga jest pełna, a wąską drogą kroczy niewielu. Zdecydowana większość ludzi nie ma w ogóle pojęcia o Ewangelii.
Ale — powiesz — co z Ameryką? Co będzie z chrześcijańską Ameryką? Na pewno większość znajduje się na wąskiej drodze.
Naprawdę? Wiedz, że połowa ludności Ameryki nigdy nie przekroczyła progu kościoła, a mimo to chce się nazywać chrześcijańską.
Jeśli obejdziesz wszystkie kościoły jednego amerykańskiego miasta w niedzielny wieczór, kiedy każdy powinien znajdować się w kościele, i jeśli policzysz obecnych, a następnie odejmiesz ich liczbę od ogólnej liczby mieszkańców, przekonasz się, że ogromna większość znajduje się poza kościołami, a tylko stosunkowo niewielu bierze udział w wieczornych nabożeństwach.
Sprawdź to, a przekonasz się, że większość bynajmniej nie idzie wąską drogą. A do której grupy ty należysz? Oto jedyna sytuacja, w której pragnąłbym znajdować się w mniejszości.
Wielu, którzy spodziewają się zbawienia, będzie zgubionych
Jest to najsmutniejszy fakt: rzesze ludzi, którzy z ufnością spodziewają się, że będą w niebie, ockną się wtedy, gdy będzie już za późno, i zrozumieją, że nigdy nie byli odrodzeni. Przez całe życie byli oszukiwani. Szatan przysłaniał ich oczy aż do końca, a kiedy będzie już za późno, łuski opadną i ludzie ci poznają, że nigdy nie byli zbawieni.
Jakaż to straszna myśl: polegać na fałszywej podstawie, nie być zbawionym, oszukiwać samego siebie i wreszcie być zgubionym na wieki. Jest to wiara bez posiadania łaski, gdy drzwi miłosierdzia są już zamknięte. Wtedy, niestety, rozlegnie się pełen goryczy okrzyk: Za późno, za późno!
Według Słowa Bożego jedni budują swoje domy na skale, a inni na piasku. Jedna i druga budowla wygląda podobnie i dopóki świeci słońce, wydaje się, że oba budynki są równie trwałe. Lecz gdy nadciąga burza, dom zbudowany na skale wytrzymuje uderzenia wichru, a dom zbudowany na piasku musi upaść.
Tak będzie i w owym dniu. Wielu ludzi, którzy myśleli, że ich budowla jest solidna, spostrzeże, że fundament się załamuje, a gmach musi runąć.
A ty, przyjacielu, czy opierasz się na trwałej Opoce, którą jest Jezus Chrystus, czy też polegasz na ruchomym piasku swoich własnych uczynków? Rad jestem, że mogę wyznać:
Mym fundamentem Chrystus Pan;
Nie piasek to — ach, błogi stan!
Nie każdy, który Mi mówi: Panie, Panie!, wejdzie do królestwa niebieskiego, lecz ten, kto spełnia wolę mojego Ojca, który jest w niebie. Wielu powie Mi w owym dniu: Panie, Panie, czy nie prorokowaliśmy mocą Twego imienia i nie wyrzucaliśmy złych duchów mocą Twego imienia, i nie czyniliśmy wielu cudów mocą Twego imienia? Wtedy oświadczę im: Nigdy was nie znałem. Odejdźcie ode Mnie wy, którzy dopuszczacie się nieprawości! (Mt 7:21-23)
Bracie i siostro, czyż to ma być twoim nieszczęsnym losem? Czy szatan zaślepił twój wzrok? Czy ulegasz oszustwu? Ty, który słuchałeś Ewangelii przez całe życie; ty, który wzrastałeś w chrześcijańskim domu i uczęszczałeś do szkoły niedzielnej; ty, który byłeś aktywnym członkiem zboru — powiedz mi: czy możliwe, że opierasz się na fałszywym fundamencie? Czy masz przekonać się dopiero wtedy, gdy będzie już za późno, że nie byłeś zbawiony?
Pamiętaj, że wielu z tych, którzy spodziewają się zbawienia, zginie. Ty także możesz znaleźć się w ich liczbie.
Nie ma drugiej szansy po śmierci
Oznacza to, że nie ma drugiej szansy — wbrew temu, czego uczą świadkowie Jehowy. Jeśli, przyjacielu, umierasz niezbawiony, pozostaniesz niezbawiony. Biblia nie pozostawia iskierki nadziei tym, którzy odrzucają Chrystusa w tym życiu. Jeśli nie będziesz zbawiony teraz, nie będziesz zbawiony nigdy.
Wyobraź sobie, że daję ci świąteczny podarunek, a ty, wzgardziwszy moim darem, rzucasz mi go w twarz. Czy przyjdę do ciebie w następne święta i zaofiaruję ci inny podarunek? Być może przyjdę, jeśli cię kocham. Ale wyobraź sobie, że weźmiesz ten dar, rzucisz go pod nogi i powiesz, że go nie chcesz. Czy przyjdę do ciebie jeszcze raz z podobnym darem? Wątpię.
A tobie wydaje się, że mimo wielokrotnego odrzucania Jezusa Chrystusa miłosierdzie Boże nigdy się nie wyczerpie. Myślisz, że On będzie wciąż powracał i dawał ci następną szansę. Dlaczego miałby to czynić?
Muszę cię ostrzec, że nadejdzie taki dzień, kiedy On już więcej nie zaofiaruje ci swojego daru. Jeśli rozstaniesz się z tym życiem bez Chrystusa, nigdy Go nie przyjmiesz. Będziesz zgubiony na wieki, ponieważ nie ma zbawienia po śmierci.
To może być ostatnia sposobność
Tak, chciałbym być chrześcijaninem i zamierzam kiedyś nim zostać, ale najpierw chcę użyć tego świata — powiedział kiedyś pewien człowiek do swojego przyjaciela.
Dobrze — odpowiedział przyjaciel. — Używaj świata, a potem będziesz mógł zostać chrześcijaninem.
Lecz kiedy powinienem stać się chrześcijaninem? — zapytał tamten zaniepokojonym głosem.
Wystarczy pięć minut przed śmiercią — odpowiedział jego przyjaciel.
Ale ja wcale nie wiem, kiedy umrę — zawołał ów człowiek. — Może mi wtedy nie starczyć tych pięciu minut.
W takim razie należałoby zostać chrześcijaninem teraz — zakończył rozmowę przyjaciel.
Nie chwal się dniem jutrzejszym, bo nie wiesz, co dzień przyniesie (Prz 27:1).
Możesz mieć jeszcze inną szansę, ale pamiętaj, że przyjdzie czas, kiedy nie będziesz już mógł podjąć ostatecznego wyboru. A może właśnie obecna chwila jest tą ostatnią. Jak żyje Bóg, nadejdzie taka chwila, gdy będziesz na ostatnim nabożeństwie, usłyszysz ostatnie kazanie i dokonasz ostatecznego wyboru.
Pamiętaj, że u Boga nie istnieje „jutro”. Jego Słowo głosi:
Oto teraz czas upragniony, oto teraz dzień zbawienia (2 Kor 6:2).
Czas Boży to czas teraźniejszy.
Dlaczego — pytasz — to miałaby być ostatnia sposobność?
Po pierwsze: dlatego, że życie jest niepewne.
Pewnego wieczoru kończyłem nabożeństwo w Kościele Narodów i, jak zwykle, wzywałem ludzi, aby przyszli do Pana. Na galerii, naprzeciwko mnie, siedziała młoda kobieta, ale nie odpowiedziała na zaproszenie. Po nabożeństwie poszedłem do samochodu i ruszyłem ulicą Bloor.
Nagle zobaczyłem wielki tłum, kilku policjantów oraz dwa czy trzy tramwaje. Zatrzymałem samochód, podszedłem do skrzyżowania i pod kołami tramwaju zobaczyłem ciało tej kobiety, która kilka minut wcześniej siedziała naprzeciwko mnie w kościele.
Czy zdawała sobie sprawę z tego, że już nigdy w życiu nie usłyszy żadnego kazania i że nie będzie miała więcej sposobności, aby oddać się Chrystusowi? Na pewno nie. Miała zapewne nadzieję, że przyjdzie do kościoła w następną niedzielę, jak zwykle. Wydawało jej się, że ma jeszcze wiele czasu. Ale dla niej był to już koniec. Już nigdy nie miała mieć sposobności.
Pewnie pamiętasz przypowieść o bogaczu. Czy przypuszczał on, że już nigdy nie zobaczy wschodu słońca i że ta noc będzie dla niego ostatnia? Na pewno nie. Poszedł na spoczynek pełen wspaniałych planów na przyszłość. Ale w ciemności nocy usłyszał głos Boga:
Głupcze, jeszcze tej nocy zażądają twojej duszy od ciebie (Łk 12:20).
Nie ja nazwałem tego bogacza głupcem, lecz Bóg. Kiedy człowiek jest głupi? Wtedy, gdy zabiega o to życie, a nie troszczy się o życie przyszłe. Tak właśnie czynił ów bogacz. Gromadził wszystko dla życia doczesnego, a nie dla życia wiecznego. Dlatego Bóg nazwał go głupcem. Człowiek ten stracił swoją ostatnią sposobność.
Głupi, po stokroć głupi jest ten, kto nie liczy się z niepewnością życia. Czy ty chcesz być głupi? Czy będziesz odwlekał swoją decyzję, aż twój los zostanie przypieczętowany?
Przecież następna chwila może postawić cię przed obliczem twojego Stwórcy. Ulica, którą idziesz do domu, może ujrzeć twoje ciało pod kołami samochodu. Nawet teraz, kiedy snujesz plany na jutro, niedosłyszalny głos Boga może mówić do ciebie:
Głupcze, jeszcze tej nocy zażądają twojej duszy od ciebie (Łk 12:20)
albo:
Jeszcze w tym roku umrzesz (Jr 28:16).
Po drugie: dlatego, że Jezus nadchodzi.
Kiedy Jezus przyjdzie — nie wiem. Wiem jednak, że On nadchodzi, a gdy przyjdzie, nastąpi sąd nad niezbawionymi. Nasz Pan wciąż powtarzał:
Czuwajcie więc, bo nie wiecie, w którym dniu Pan wasz przyjdzie (Mt 24:42).
Czy jesteś gotów, przyjacielu? Czy chciałbyś, aby On przyszedł tej nocy? Czy jesteś gotów Go powitać, czy też zawstydzisz się przed Nim? A może będziesz wołał do skał i pagórków, aby spadły na ciebie i zakryły cię przed Jego obliczem? Czy myśl o Jego przyjściu wywołuje drżenie w twoim sercu?
Potem my, żywi i pozostawieni, wraz z nimi będziemy porwani w powietrze, na obłoki naprzeciw Pana (1 Tes 4:17).
Czy będziesz pochwycony, czy pozostaniesz na ziemi? Nie wiesz, kiedy On powróci. Pamiętaj jednak, że stanie się to nagle i wtedy nie będzie czasu na przygotowanie. Dlatego powiadam: to może być twoja ostatnia sposobność, bo Jezus nadchodzi.
Po trzecie: dlatego, że Jego Duch może przestać oddziaływać na ciebie.
Bóg odstąpił ode mnie.
To były najbardziej gorzkie słowa, jakie kiedykolwiek wypowiedział Saul. Straszna to rzecz, gdy odejdzie od ciebie żona albo dziecko. Ale gdy Bóg odstąpi od ciebie, nie ma żadnej nadziei. Pamiętaj jednak, że Bóg nigdy nie odstępuje od ciebie, dopóki ty nie odstępujesz od Niego. Bóg nigdy cię nie opuści, dopóki ty Go nie opuścisz.
Bóg ich opuścił — powiedział apostoł Paweł.
To straszna rzecz, kiedy opuszcza cię ojciec albo współmałżonek. Lecz gdy Bóg cię porzuci, twoje położenie jest beznadziejne. Jeszcze raz muszę jednak zapewnić, że Bóg cię nie porzuci, dopóki ty Go nie opuścisz. Lecz gdy tak się stanie, stracisz ostatnią sposobność.
Jest jeden niewybaczalny grzech, którego Bóg nie może odpuścić. Tym grzechem jest ostateczne odrzucenie Jezusa Chrystusa.
Ostatniej niedzieli powiedziałeś „nie”, gdy zostało do ciebie skierowane zaproszenie, abyś oddał się Jezusowi. Tym razem znów mówisz „nie”. Pewnego wieczoru powiesz „nie” po raz ostatni. To może być dzisiaj. Nie wiem. Ty także nie wiesz. Wie to tylko Bóg.
Ale to może być ostatnia sposobność. Jeśli tym razem odpowiesz „nie”, możesz nie mieć już więcej szans, ponieważ popełnisz niewybaczalny grzech. W następną niedzielę przyjdziesz znowu i będziesz uczestniczył w nabożeństwie jak zwykle. Będziesz cieszył się śpiewem chóru i wyda ci się, że nic się nie zmieniło. Lecz gdy znów padną słowa wezwania, twoje serce będzie zatwardziałe. Nie odpowiesz, ponieważ nie będziesz już pragnął przyjąć Chrystusa. Duch Święty opuści cię. Już nigdy nie poruszy twojego serca i będziesz zgubiony na zawsze.
Nie może pozostawać duch mój w człowieku na zawsze (Rdz 6:3).
Ocknij się więc, zanim będzie za późno! Czy chcesz przypieczętować swój los i skazać swoją duszę na potępienie? Czy raczej usłuchasz Ducha Świętego teraz i przyjmiesz Pana Jezusa jako swojego Zbawiciela?
Uczyń to. Namawiam cię do tego. Tak, mój niezbawiony przyjacielu, błagam cię: nie odkładaj. Duch Święty może przestać działać, a ostatnia sposobność może cię ominąć.
Za późno!
D. L. Moody prowadził klasę wychowania chrześcijańskiego złożoną z młodzieży. Pozyskał dla Chrystusa prawie wszystkich jej uczestników, lecz jeden z nich odmówił poddania się Panu. Pewnego dnia Moody rozmawiał z nim, nakłaniając go, aby podjął decyzję.
Drogi panie — powiedział młody człowiek — udaję się na zachód, a gdy się wzbogacę i wrócę, obiecuję panu, że przyjmę Chrystusa.
Moody słuchał ze ściśniętym sercem.
Kilka tygodni później młody człowiek poważnie zachorował i został przewieziony do szpitala. Moody poszedł go odwiedzić. Pochylił się nad jego łóżkiem i znów nakłaniał chorego, aby przyjął Jezusa Chrystusa. Chory jednak osłabionym głosem odmówił.
Mój panie — powiedział — przecież nie umieram. Gdy wrócę do zdrowia, udam się na zachód, a gdy stamtąd powrócę, zostanę chrześcijaninem.
Moody odszedł ze ściśniętym sercem.
Pewnego dnia młodzieniec, który powrócił do zdrowia, przyszedł odwiedzić Moody’ego.
Panie Moody — zawołał, wyciągając rękę na powitanie. — Przyszedłem się pożegnać. Wyjeżdżam na zachód.
Moody położył rękę na jego ramieniu i jeszcze raz nakłaniał go, by oddał się Chrystusowi. Młodzieniec rozgniewał się i ściskając rękę ewangelisty, powiedział:
Proszę więcej nie mówić do mnie o zbawieniu mojej duszy. Dałem już panu obietnicę, że podejmę decyzję, gdy wrócę, ale nie wcześniej. Do widzenia!
Po tych słowach odszedł, a Moody poczuł, jakby coś załamało się w jego sercu. Usiadł pełen złych przeczuć.
Tej samej nocy Moody obudził się. Ktoś stukał do jego drzwi. Wychylił się przez okno i zobaczył kobietę owiniętą szalem.
Proszę pana — zawołała kobieta, a jej głos był pełen niepokoju — proszę przyjść szybko. Mój mąż jest strasznie chory i boję się o niego. Proszę przyjść natychmiast.
W tym momencie Moody rozpoznał, że była to żona młodego człowieka, z którym rozmawiał po południu.
To na nic — odpowiedział. — Pani mąż dał mi dziś po południu ostateczną odmowę. Przekroczył granicę śmierci. Nic nie pomoże, jeśli do niego pójdę.
Lecz z powodu jej nalegań ubrał się i poszedł.
Gdy wszedł po schodach, ujrzał młodego mężczyznę leżącego na łóżku. Jego oczy były otwarte, ale nieprzytomne. Gdy zbliżył się do chorego, usłyszał jego westchnienia:
Za późno, za późno!
Moody ukląkł przy łóżku, ujął rękę chorego, otworzył swoją Biblię i zaczął się modlić. Lecz młody człowiek nie zważał na to. Patrząc w sufit, wołał:
Za późno, za późno!
Moody czynił wszystko, aby przywrócić choremu świadomość, ale na próżno. Po kilku minutach chory wydał ostatnie tchnienie, wołając jak przedtem:
Za późno!
Przyjacielu, może jeszcze nie popełniłeś tego grzechu, który jest niewybaczalny. Może dla ciebie nie jest jeszcze za późno. Ostrzegam cię jednak przed niebezpieczeństwem ustawicznego odrzucania Bożego zmiłowania. Duch może przestać działać, a jeśli tak się stanie, nigdy już nie będziesz miał sposobności, by przyjąć Boży dar zbawienia.
Teraz może być ostatnia okazja. Obyś zechciał przyjąć ostrzeżenie — największe ostrzeżenie wszystkich czasów — i właśnie teraz, zanim będzie za późno, przyjął Jezusa Chrystusa jako swojego osobistego Zbawiciela.
Uczyń to. Uczyń to teraz.
Cytaty biblijne za: Biblia Tysiąclecia, wyd. V, Pallottinum.
