|

2. Ruina człowieka i ratunek Boga

Barabasz i krzyż przygotowany dla winnego

Była noc. Dzień minął, a w więziennej celi panowała cisza. Dla Barabasza ciemność nie była niczym nowym. W jego chłodnej celi prawie zawsze było ciemno. Czasem przez mały otwór wpadał słaby promień słońca, ale i wtedy nie można było tego nazwać prawdziwym światłem. Było po prostu trochę mniej ciemno.

Ta noc była jednak inna niż wszystkie. Była ostatnią nocą skazańca. Barabasz wiedział, że rano wykonany zostanie wyrok. Jego życie dobiegło końca. Jego zbrodnie zostały osądzone. Czekała go śmierć.

Skulił się w najciemniejszym kącie celi i pogrążył w myślach. Jeszcze kilka godzin i będzie po wszystkim. Rano usłyszy kroki strażników. Potem klucz zazgrzyta w zamku. Ciężkie drzwi otworzą się, a on zostanie wyprowadzony na miejsce kaźni. Tam przybiją go do krzyża. Będzie wisiał przez długie godziny w bólu i hańbie, wystawiony na widok obojętnych ludzi. Musi ponieść karę za swoje zbrodnie.

Rano rzeczywiście usłyszał kroki. Klucz zazgrzytał w drzwiach. Drzwi się otworzyły. Barabasz skulił się jeszcze bardziej, spodziewając się najgorszego. Ale to, co usłyszał, było zupełnie inne od tego, czego się spodziewał.

Strażnik zawołał:

Barabaszu, czy słyszałeś dobrą nowinę?

W głosie strażnika nie było chłodu ani grozy. Była radość.

Barabasz odpowiedział gorzko:

Jaką dobrą nowinę? Wiem tylko, że dziś jest dzień wykonania wyroku i że przyszedłeś mnie zaprowadzić na miejsce ukrzyżowania.

Strażnik odpowiedział:

Ty nic nie wiesz. Słuchaj, Barabaszu: ktoś umarł za ciebie.

Barabasz nie rozumiał.

Ktoś umarł za mnie? Co masz na myśli?

Strażnik powiedział:

Chodź ze mną, pokażę ci.

Przeszli przez drzwi, korytarze, minęli cele, wyszli na ulice, a potem poza mury Jerozolimy. Strażnik prowadził, a Barabasz szedł za nim oszołomiony. W końcu zatrzymali się niedaleko wzgórza.

Strażnik położył rękę na jego ramieniu i zapytał:

Widzisz tamten krzyż?

Barabasz spojrzał. Jego oczy, przyzwyczajone do ciemności, musiały chwilę przywyknąć do światła. Wreszcie powiedział:

Widzę. Ale tam są trzy krzyże.

Strażnik odpowiedział:

Spójrz na ten pośrodku. Ten krzyż był przygotowany dla ciebie. To ty miałeś dziś na nim zawisnąć.

Dopiero wtedy Barabasz zaczął rozumieć.

Więc ten Człowiek, który wisi na środkowym krzyżu, umiera zamiast mnie?

Strażnik odpowiedział:

Tak, Barabaszu. Za ciebie. Przecież powiedziałem ci, że ktoś umarł za ciebie.

Barabasz patrzył na krzyż. Nie potrafił tego pojąć.

To niemożliwe. Za mnie? Zamiast mnie? Ktoś zajął moje miejsce? Przecież ten krzyż był przygotowany dla mnie. To ja powinienem teraz na nim wisieć. A jednak On umiera za mnie. Nie rozumiem tego. Mogę tylko uwierzyć, że naprawdę zajął moje miejsce.

Tak właśnie wygląda Ewangelia. Jezus Chrystus, Syn Boży, zawisł na krzyżu zamiast winnego człowieka. Nie tylko zamiast Barabasza. Także za mnie i za ciebie. On zajął miejsce grzesznika. Wziął na siebie winę. Poniósł karę. Oddał swoje życie, aby człowiek zgubiony, obciążony grzechem i skazany na sąd mógł zostać uratowany.

To jest ratunek Boga dla upadłego człowieka.

Wszyscy ludzie są zgubieni, ponieważ wszyscy są grzesznikami

Pierwsza wielka prawda Słowa Bożego jest trudna, ale konieczna: wszyscy ludzie są zgubieni i znajdują się na drodze zatracenia, ponieważ wszyscy są grzesznikami przed Bogiem.

Biblia nie mówi, że człowiek jest tylko niedoskonały, słaby albo zagubiony psychologicznie. Mówi, że człowiek zgrzeszył przeciwko Bogu. Grzech nie jest jedynie błędem, pomyłką czy brakiem wychowania. Jest buntem przeciwko Stwórcy. Jest odejściem od Boga i pójściem własną drogą.

Wszyscyśmy pobłądzili jak owce, każdy z nas się obrócił ku własnej drodze (Iz 53:6).

To właśnie dlatego przyszedł Jezus Chrystus. Nie przyszedł poprawić ludzi, którzy zasadniczo są dobrzy. Nie przyszedł jedynie pouczyć tych, którym brakuje wiedzy. Przyszedł szukać i zbawić tych, którzy są zgubieni.

Albowiem Syn Człowieczy przyszedł szukać i zbawić to, co zginęło (Łk 19:10).

Przyczyną zguby człowieka jest grzech. Ja zgrzeszyłem. Ty zgrzeszyłeś. Cała ludzkość zgrzeszyła. Nie ma człowieka, który mógłby stanąć przed Bogiem i powiedzieć: jestem bez winy.

Wszyscy bowiem zgrzeszyli i pozbawieni są chwały Bożej (Rz 3:23).

Nie ma sprawiedliwego, nawet ani jednego (Rz 3:10).

Trzeba to dobrze zrozumieć. Człowiek nie staje się grzesznikiem dopiero dlatego, że popełnia grzechy. Popełnia grzechy dlatego, że już jest grzesznikiem. Grzech wypływa z jego natury. Jabłoń nie staje się jabłonią dlatego, że rodzi jabłka. Rodzi jabłka dlatego, że jest jabłonią. Podobnie człowiek grzeszy, ponieważ jego serce jest skażone grzechem.

To nie jest tylko problem kilku złych czynów. To problem całej natury człowieka. Grzech dotyka myśli, pragnień, motywacji, słów, decyzji i relacji. Człowiek odwrócił się od Boga i poszedł własną drogą.

Dlatego Biblia mówi o sądzie nad grzechem. Bóg jest święty i sprawiedliwy. Nie może traktować zła tak, jakby nie miało znaczenia. Grzech prowadzi do śmierci i oddzielenia od Boga.

Bo zapłatą za grzech jest śmierć (Rz 6:23).

Możesz powiedzieć: nie jestem wielkim grzesznikiem. Ale pytanie nie brzmi, czy jesteś gorszy od innych ludzi. Pytanie brzmi, czy zgrzeszyłeś przeciwko Bogu. Jeśli złamałeś Boże prawo choć raz, jesteś winny. Żaden grzech nie może wejść do Bożej obecności. Bóg jest doskonale święty.

Możesz porównywać się z innymi i wypaść korzystnie. Ale przed Bogiem takie porównanie nie ma znaczenia. Bóg nie mierzy nas miarą innych ludzi, lecz miarą swojej świętości. W tym świetle każdy człowiek okazuje się grzesznikiem potrzebującym zbawienia.

Największym grzechem człowieka nie jest tylko to, że złamał moralne przykazania. Największym grzechem jest odrzucenie Bożej miłości objawionej w Jezusie Chrystusie. Bóg dał swojego Syna, a człowiek może odwrócić się od Niego, wzgardzić Jego łaską i żyć tak, jakby krzyż nie był mu potrzebny.

Człowiek bez Chrystusa nie jest neutralny duchowo. Jest zgubiony i potrzebuje ratunku.

Po śmierci przyjdzie sąd

Druga wielka prawda Słowa Bożego brzmi: przeznaczeniem człowieka jest śmierć, a po śmierci sąd, przed którym nie ma ucieczki.

Śmierć nie jest naturalnym przyjacielem człowieka. Jest skutkiem grzechu. Gdy Biblia mówi o śmierci jako zapłacie za grzech, nie chodzi tylko o śmierć ciała. Chodzi także o duchowe i wieczne oddzielenie od Boga. Pismo Święte nazywa to drugą śmiercią.

Bo zapłatą za grzech jest śmierć, a łaska przez Boga dana to życie wieczne w Chrystusie Jezusie, Panu naszym (Rz 6:23).

Jeśli człowiek narodził się tylko raz, czeka go nie tylko śmierć fizyczna, ale także sąd. Tylko ten, kto narodził się na nowo przez wiarę w Chrystusa, otrzymuje życie wieczne i zostaje uratowany przed potępieniem.

Biblia mówi jasno:

Postanowione ludziom raz umrzeć, a potem sąd (Hbr 9:27).

To jedno zdanie powinno zatrzymać każdego człowieka. Życie nie kończy się po prostu w chwili śmierci. Po śmierci człowiek stanie przed Bogiem. Nie będzie już wtedy możliwości ucieczki, tłumaczenia się, odwlekania decyzji ani ukrywania prawdy o sobie.

Dziś Jezus objawia się jako Zbawiciel. Wzywa grzeszników do siebie. Oferuje przebaczenie, łaskę i życie wieczne. Ale przyjdzie dzień, w którym ten sam Jezus będzie Sędzią.

Ojciec bowiem nie sądzi nikogo, lecz cały sąd przekazał Synowi (J 5:22).

Przed ziemskim sądem człowiek może próbować ukrywać fakty. Może zatrudnić adwokata. Może liczyć na pomyłkę, brak dowodów albo łagodny wyrok. Ale przed Chrystusem nic nie zostanie ukryte. On zna serce człowieka. Zna nasze czyny, słowa, myśli i motywacje. Jego sąd będzie doskonale sprawiedliwy.

Żywe bowiem jest słowo Boże, skuteczne (…), zdolne osądzić pragnienia i myśli serca (Hbr 4:12).

Nie ma stworzenia, które by było przed Nim niewidzialne; przeciwnie, wszystko odkryte i odsłonięte jest przed oczami Tego, któremu musimy zdać rachunek (Hbr 4:13).

To poważna prawda. Każdy człowiek, który żyje bez Chrystusa, stanie kiedyś przed Bogiem jako przed Sędzią. Nie będzie mógł powiedzieć: nie wiedziałem. Nie będzie mógł zrzucić winy na innych. Nie będzie mógł zasłonić się religią, dobrymi intencjami ani porównaniem z gorszymi od siebie.

Straszną jest rzeczą wpaść w ręce Boga żyjącego (Hbr 10:31).

Dlatego pytanie nie brzmi tylko: czy wierzysz w istnienie Boga? Pytanie brzmi: czy jesteś gotów stanąć przed Nim? Czy twoje grzechy zostały przebaczone? Czy Chrystus jest twoim Zbawicielem? Czy masz życie wieczne, czy nadal jesteś pod wyrokiem?

Po śmierci nie będzie już czasu na poprawianie własnej sytuacji przed Bogiem. Czas zbawienia jest teraz.

Uczynki i religia nie mogą uchronić człowieka przed sądem

Trzecia wielka prawda brzmi: żaden człowiek nie może być zbawiony przez własne uczynki, a żadna religia ani przynależność do Kościoła nie może uchronić go przed wyrokiem.

To trzeba powiedzieć bardzo jasno. Dobre uczynki nie mogą zbawić. Religijność nie może zbawić. Przynależność do Kościoła nie może zbawić. Chrzest, formalne członkostwo, pobożne zwyczaje, modlitwy, pielgrzymki, ofiary, posty, uczynki miłosierdzia ani moralne wysiłki nie mogą usunąć winy grzechu.

Apostoł Paweł był człowiekiem bardzo religijnym. Miał gorliwość, znał Prawo, przestrzegał zasad, był przekonany o własnej sprawiedliwości. A jednak, gdy poznał Chrystusa, przestał ufać swojej religijności i własnym zasługom. Zrozumiał, że zbawienie jest łaską, a nie nagrodą za ludzkie wysiłki.

Łaską bowiem jesteście zbawieni przez wiarę. A to pochodzi nie od was, lecz jest darem Boga: nie z uczynków, aby się nikt nie chlubił (Ef 2:8-9).

Nie ze względu na sprawiedliwe uczynki, jakie spełniliśmy, lecz z miłosierdzia swego zbawił nas (Tt 3:5).

Gdyby człowiek mógł zostać zbawiony przez uczynki, mógłby się chlubić. Mógłby powiedzieć: zasłużyłem. Zapracowałem. Byłem wystarczająco dobry. Bóg musiał mnie przyjąć. Ale wtedy chwała należałaby do człowieka, a nie do Boga.

Biblia mówi inaczej. Zbawienie jest Pańskie. Cała chwała należy do Boga.

Nie chodzi o to, że dobre uczynki są złe. Przeciwnie, są ważne. Ale nie mogą być fundamentem zbawienia. Są owocem nowego życia, a nie ceną, którą płacimy Bogu za przebaczenie. Najpierw człowiek musi zostać zbawiony, a dopiero potem może żyć jako człowiek zbawiony.

Podobnie Kościół nie może zbawić człowieka. Kościół jest ważny jako społeczność wierzących, miejsce głoszenia Słowa, modlitwy, uczniostwa i wzrostu. Ale sam fakt przynależności do Kościoła nie daje życia wiecznego.

Można być Żydem, ale judaizm nie zbawi. Można być katolikiem, ale katolicyzm nie zbawi. Można być protestantem, ale protestantyzm nie zbawi. Można należeć do dowolnej wspólnoty chrześcijańskiej, a mimo to nie znać Chrystusa. Zbawia nie religijna etykieta, lecz Jezus Chrystus.

Nikodem był religijny, a jednak potrzebował narodzić się na nowo. Korneliusz był pobożny, modlił się i dawał jałmużny, a jednak potrzebował usłyszeć Ewangelię. Paweł był gorliwy, a jednak potrzebował zostać zbawiony przez Chrystusa.

Człowiek chory na śmiertelną chorobę nie potrzebuje jedynie książki o zdrowym stylu życia. Potrzebuje lekarza i skutecznego lekarstwa. Podobnie człowiek dotknięty grzechem nie potrzebuje tylko religijnych rad, moralnych zaleceń i zachęty do poprawy. Potrzebuje Zbawiciela.

Grzech jest jak choroba, której człowiek sam nie potrafi uleczyć. Możesz stać się bardzo religijny, bardzo moralny, bardzo aktywny, ale jeśli nie masz Chrystusa, problem grzechu pozostaje. Potrzebujesz nie tylko lepszych zasad. Potrzebujesz nowego życia.

Dlatego głoszenie Ewangelii nie może ograniczać się do zapraszania ludzi do Kościoła, zachęcania do chrztu, przystąpienia do wspólnoty czy praktykowania religii. To wszystko może mieć swoje miejsce, ale nie jest Ewangelią. Najpierw człowiek musi usłyszeć, że jest grzesznikiem i że tylko Chrystus może go zbawić.

Jeżeli damy ludziom wrażenie, że sama przynależność religijna daje im bezpieczeństwo, możemy ich zwieść. Człowiek może być członkiem wielu kościołów, a mimo to być zgubiony, jeśli nie przyjął Chrystusa jako Zbawiciela.

Zbawienie jest darem Boga przyjmowanym przez wiarę w Chrystusa

Czwarta wielka prawda jest najwspanialsza: zbawienie jest darem Boga i może być przyjęte jedynie przez wiarę w Jezusa Chrystusa.

Jeśli zbawienie jest darem, nie można na nie zasłużyć. Nie można na nie zapracować. Nie można go kupić. Dar można tylko przyjąć. Wszystko, co człowiek może zrobić wobec Bożego daru, to wyciągnąć rękę wiary i podziękować.

Cena zbawienia została już zapłacona. Nie była mała. Była bezcenna. Bóg dał swojego jednorodzonego Syna. Jezus Chrystus przelał swoją krew na krzyżu. Poniósł karę za grzech. Oddał swoje życie jako ofiarę pojednania. Zadośćuczynił Bożej sprawiedliwości i odpowiedział na najgłębszą potrzebę człowieka.

Łaska przez Boga dana to życie wieczne w Chrystusie Jezusie, Panu naszym (Rz 6:23).

Bóg dał nam życie wieczne, a to życie jest w Jego Synu. Ten, kto ma Syna, ma życie; a kto nie ma Syna Bożego, nie ma też i życia (1 J 5:11-12).

To oznacza, że jeśli przyjmiesz Chrystusa, masz życie. Jeśli Go odrzucisz, nie masz życia. Nie dlatego, że Bóg nie chce zbawić. Przeciwnie, On dał swojego Syna. Ale życie wieczne jest w Synu. Nie można mieć daru Boga bez Chrystusa.

Można to porównać do ogromnego długu, którego człowiek nie jest w stanie spłacić. Jeśli nikt za niego nie zapłaci, dłużnik poniesie konsekwencje. Taka jest sytuacja grzesznika przed Bogiem. Mamy dług winy, którego nie możemy spłacić. Jezus Chrystus przyszedł i zapłacił ten dług za nas. Jeśli przyjmujemy Jego dzieło, możemy odejść wolni.

Pan zwalił na Niego winy nas wszystkich (Iz 53:6).

Chrystus zajął miejsce grzesznika przed Bogiem. Została złożona ofiara przebłagalna. Bóg może przebaczyć grzesznikowi nie dlatego, że przymyka oko na grzech, ale dlatego, że grzech został osądzony w Chrystusie.

Jak przyjąć ten dar? Przez wiarę. Ale nie chodzi tylko o zgodę umysłu. Wiara zbawiająca nie polega jedynie na uznaniu, że Jezus istniał, umarł i zmartwychwstał. Taka wiedza sama w sobie nie zbawia. Prawdziwa wiara oznacza zaufanie Chrystusowi, poleganie na Nim i przyjęcie Go jako własnego Zbawiciela.

Wszystkim tym jednak, którzy Je przyjęli, dało moc, aby się stali dziećmi Bożymi, tym, którzy wierzą w imię Jego (J 1:12).

Uwierz w Pana Jezusa, a zbawisz siebie i swój dom (Dz 16:31).

Człowiek tonący nie uratuje się samą wiedzą o ratowniku. Musi pozwolić się uratować. Człowiek chory nie zostanie uzdrowiony samą wiedzą o lekarstwie. Musi je przyjąć. Tak samo grzesznik nie zostanie zbawiony samą wiedzą o Chrystusie. Musi Mu zaufać.

Nie chodzi więc o to, co myślisz o religii, jaką masz tradycję, jaką masz przeszłość ani do jakiej wspólnoty należysz. Chodzi o to, czy przyjąłeś Jezusa Chrystusa jako swojego Zbawiciela. Czy oparłeś na Nim całą swoją nadzieję? Czy przestałeś ufać sobie, a zaufałeś Jemu?

Chrystus stoi u drzwi

Biblia pokazuje Chrystusa jako Tego, który wzywa człowieka i puka do drzwi jego serca.

Oto stoję u drzwi i kołaczę: jeśli kto posłyszy mój głos i drzwi otworzy, wejdę do niego (Ap 3:20).

Ten obraz jest bardzo prosty i poruszający. Jezus nie włamuje się do życia człowieka przemocą. Stoi u drzwi i puka. Klucz jest po wewnętrznej stronie. Człowiek musi Mu otworzyć. Musi przyjąć Go osobiście.

Gdy Chrystus wchodzi do życia człowieka, dzieje się coś więcej niż tylko religijna zmiana. Człowiek rodzi się na nowo. Przechodzi ze śmierci do życia. Otrzymuje przebaczenie, Ducha Świętego i nowe serce. Staje się dzieckiem Bożym.

Jeśli przyjąłeś Jezusa Chrystusa jako swojego osobistego Zbawiciela i zaufałeś Mu, jesteś zbawiony. Nie dlatego, że jesteś doskonały. Nie dlatego, że wszystko rozumiesz. Nie dlatego, że zasłużyłeś. Ale dlatego, że Chrystus jest doskonałym Zbawicielem.

Nie ma innego Zbawiciela

Apostoł Piotr powiedział bardzo jasno:

I nie ma w żadnym innym zbawienia, gdyż nie dano ludziom pod niebem żadnego innego imienia, w którym moglibyśmy być zbawieni (Dz 4:12).

To stwierdzenie obejmuje wszystkich ludzi i wszystkie religijne systemy świata. Nie ma zbawienia poza Chrystusem. Nie zbawia buddyzm, islam, hinduizm, konfucjanizm ani żadna inna religia. Nie zbawia też samo chrześcijaństwo rozumiane jako kultura, tradycja czy instytucja. Zbawia żywy Chrystus.

Założyciele religii umarli. Ich groby pozostały grobami. Jezus umarł, ale zmartwychwstał. Jego grób jest pusty. Zbawia nie martwy nauczyciel, ale żywy, zmartwychwstały Pan.

Jezus sam powiedział:

Ja jestem drogą i prawdą, i życiem. Nikt nie przychodzi do Ojca inaczej jak tylko przeze Mnie (J 14:6).

Nie powiedział: jestem jedną z dróg. Nie powiedział: pokazuję wam drogę. Powiedział: Ja jestem drogą. To wyklucza wszelki kompromis w sprawie zbawienia. Do Boga nie prowadzi wiele równoległych dróg. Jest jedna droga: Jezus Chrystus.

Nie prowadzi do Ojca Mahomet, Budda, Konfucjusz, Mojżesz, żaden papież, żaden pastor, żaden duchowny, żadna denominacja, żaden rytuał i żadne ludzkie zasługi. Do Ojca prowadzi tylko Chrystus.

Dlatego trzeba odwrócić się od wszelkiej fałszywej nadziei i zaufać Jemu. Tylko On może zbawić. Tylko On zajął miejsce grzesznika. Tylko On przelał krew za grzechy. Tylko On zmartwychwstał. Tylko On daje życie wieczne.

Życie albo śmierć — nie ma neutralności

Ewangelia Jana pokazuje najprościej, jak poważna jest decyzja wobec Chrystusa. Człowiek albo wierzy w Syna i ma życie wieczne, albo Go odrzuca i pozostaje pod sądem.

Tak bowiem Bóg umiłował świat, że Syna swego Jednorodzonego dał, aby każdy, kto w Niego wierzy, nie zginął, ale miał życie wieczne (J 3:16).

Kto wierzy w Niego, nie podlega potępieniu; a kto nie wierzy, już został potępiony (J 3:18).

Kto wierzy w Syna, ma życie wieczne; kto zaś nie wierzy Synowi, nie ujrzy życia, lecz grozi mu gniew Boży (J 3:36).

To są dwie możliwości: życie albo śmierć. Zbawienie albo potępienie. Przyjęcie Chrystusa albo odrzucenie Chrystusa. Nie można pozostać neutralnym wobec Syna Bożego.

Możesz przyjąć Boży dar albo go odrzucić. Możesz zaufać Chrystusowi albo nadal ufać sobie. Możesz zostać uratowany albo pozostać zgubiony. Wybór jest poważny, a konsekwencje wieczne.

Dlatego nie odkładaj tej decyzji.

Oto teraz czas upragniony, oto teraz dzień zbawienia (2 Kor 6:2).

Czy jesteś zgubiony, czy zbawiony? Czy nadal jesteś ruiną człowieka dotkniętego grzechem, czy grzesznikiem uratowanym przez Boga? Jeśli jesteś zgubiony, przyjmij Jezusa Chrystusa teraz jako swojego osobistego Zbawiciela.

Nie czekaj do jutra. Jutro może być za późno.

Uwierz w Pana Jezusa. Przyjmij Go. Zaufaj Jemu jedynie. On jest jedynym Zbawicielem.

Cytaty biblijne za: Biblia Tysiąclecia, wyd. V, Pallottinum.

Podobne wpisy